ZADRUGA - ZADRUGA

Przejdź do treści
Gorazdnica Modra

Tako rzecze Twórca Ruchu Zadruga i Filozofii Kulturalistycznej

Jan Stoigniew Stachniuk

CZŁOWIECZEŃSTWO I KULTURA

Rozdział VII
TOPORZEŁ
Przeciwbieżność kultury i wspakultury jako oś historii ludzkości

1. Walka o człowieczeństwo

Kultura i wspakultura. Dwa przeciwstawne światy, chociaż oba z pozoru wykwitają z tej samej istoty człowieczej. Jeden to wyraz ewolucji tworzycielskiej świata, stawania się humanizmu, drugi zaś to tegoż humanizmu koszmarna, wykrzywiona maska, straszliwy "niedomóg kosmiczny". Trzeba sobie uprzytomnić zasadniczą rozbieżność kierunku, którą obie kategorie reprezentują, aby wczuć się w dramatyczne napięcie, które musi rozdzierać wnętrze człowieka, ludzkości i historii.

Osią dziejów ludzkości na globie ziemskim nie jest walka Ducha z Materią, egoizmu z altruizmem, Boga z Szatanem, nie jest też walka klas ani walka ras, lecz walka kultury z wspakulturą o władztwo nad człowiekiem. U podstaw procesów rozwojowych ludzkości znajdujemy siły prące do wyłonienia mitów i siły spychające ku pierwiastkom wspakultury. Wszystko, co oprócz tego naszej wyobraźni się narzuca, to już wynik wtórny zasadniczej rozbieżności ciągów. Każdy z nas jest polem zaciekłego boju pomiędzy ciągiem kulturowym i ciągiem wspakulturowym. Armie jednego i drugiego toczą uporczywą walkę w osobowości każdego z nas na wszystkich kondygnacjach życia: od płaszczyzny biofizjologicznej począwszy do wzruszeń artystyczno-religijnych. (...)

Kto twierdzi inaczej niż Jan Stachniuk, nie jest ani Zadrużaninem ani tem bardziej Kulturalistą. To samo tyczy się różnych grup, organizacji i stowarzyszeń, które powołując się li tylko na Zadrugę i Jana Stachniuka nie działają zgodnie z Ideą Zadrużną czyli Kulturalizmem.

 
"ZADRUGA" reprezentuje prąd duchowy, który po raz pierwszy w dziejach kultury polskiej dąży do najgłębszych przewartościowań. Po raz pierwszy w naszej historii od końca XVI w. zespół "ZADRUGI" dokonał krytyki podstawowych wartości składających się na "polskość", wykazując, iż stoją one w rażącej sprzeczności z istotą Narodu Polskiego, z jego wolą ku Wielkości. Jest to wstęp do rewolucji światopoglądowej, do właściwej pracy nad wyłonieniem mitu dziejotwórczego narodu polskiego, nowych ideałów kulturalnych prawdziwie polskich, wysnutych z etnicznej gleby sławiańskiej.
 
Biologia zadrużna

Istnieje tu zasadnicza różnica wobec ideologii rasistowskiej. Dla tej ostatniej hodowla pewnego typu rasowego rozstrzyga problematykę kultury, gdyż wierzy się, iż kultura jest wyrazem duszy rasowej, np. nordycyzmu. Biologia zadrużna stoi na stanowisku, iż rozwiązanie jej zadań jest tylko wzniesieniem szczebla dla właściwej syntezy twórczej. Ożywczy prąd poruszy życie sfery tworzycielskiej tylko wówczas, gdy spełni się jeden z podstawowych warunków: utoruje się mu możność przepływu przez świat chaosu, lub istniejący przewód udoskonali się. Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, iż w najbardziej wyselekcjonowanej rasie, w najwyższym typie bio-psychicznym tkwią zadatki upadku i bezdziejowca. Bezdziejowość jako wyraz dysharmonii ciągu tworzycielskiego czyha nań zawsze. Jest to inna kwestia!
Świat kultury rządzi się autonomicznymi prawami. Możemy nań wpływać za pośrednictwem świadomej polityki biologicznej tylko podporządkowując się warunkom tych autonomicznych praw ciągu tworzycielskiego. Stąd słuszne są obawy, iż osiąganie celu, polegającego na hodowli zdrowego człowieka, może się przekształcić w hodowlę zdrowych, zadowolonych z siebie, tępych bydlaków ludzkich!
Dopiero uprzytomnienie właściwej hierarchii i miejsca, które zajmuje biologia zadrużna w całokształcie kultury sławskiej, obawy te usuwa. Hodowla zdrowych byków ludzkich, o ile nie stworzy się warunków kulturowych przemiany nadmiaru sił w życiowe moce, poruszające mit zadrużny, byłaby ruchem wstecznym, jak to grozi koncepcji rasistowskiej, gdy ona bezkompromisowo zostanie zrealizowana!

Jan Stachniuk – Stoigniew

Pokolenie o nowej postawie wobec życia
 
To  co nas najbardziej może różni od pokoleń minionych, to pogarda dla  łzawej postawy cierpiętniczej. Czujemy wszyscy, że setki tysięcy ofiar  padają nie po to, by je opłakiwać rzewnie łzami bezsilności, lecz  wzywają nas do rewanżu i do wywalczenia przyszłym pokoleniom  szczęśliwych losów.

Stajemy  się wobec wrogów naszych i wobec siebie samych twardzi. Wiemy, że jeśli  nie potrafimy zbudować własnej siły, jeśli nie potrafimy stworzyć  własnej dynamicznej kultury, która zdolna będzie oprzeć się nie tylko  naporowi sił wrogich, ale i dla innych narodów stać się wzorem do  naśladowania, to historia zatratuje nasz naród na śmierć, nie  dostrzegając ani cierpień pokoleń przeszłych, ani naszych, ani też  pokoleń przyszłych.

Bo  historia budowana jest nie przez cierpienia bezsiły, lecz przez  dokonania cywilizacyjne i kulturalne, które moc człowieka wobec świata  żywiołów i siebie samego potęgują, które ludzkość na wyższy szczebel  władztwa nad światem podnoszą.

I oto widzimy zjawisko przedziwne

Wygląda  to tak, jakby doświadczenia wojenne dopiero Naród Nasz rozbudziły i  wyzwoliły jego energię i dynamikę. Poprzez podziemia życia  niepodległościowego przepływają setki pism, broszur i ulotek. Wbrew  wszelkim wysiłkom wroga, co chwila zderzając się ze śmiercią, wre praca  mózgów, wymiana myśli i przygotowania do walki. Ze wszystkich poczynań  przebija pogarda śmierci i umiłowanie życia i ryzyka i głód za lepszym,  bogatszym, wspanialszym i potężniejszym jutrem narodowym.

Ten bezprzykładny heroizm rycerskiego narodu, bez lęku i biadania, kroczącego nad przepaściami zagłady, wskazuje niezbicie, że wart  jest On lepszego miejsca w dziejach ludzkości, że miejsce to może i  musi On sobie wywalczyć i że do zwycięskiej walki ma wszystkie potrzebne  warunki.

Rozwojem i formą kieruje „prawo celu"

Do  nowej pozycji Narodu w dziejach prowadzi droga przez: wywalczenie  niepodległości, przezwyciężenie „niżu cywilizacyjnego" i stworzenie  dynamicznej kultury rodzimej. Dla  osiągnięcia tych celów musimy przeprowadzić najpełniejszą mobilizację  narodu. Twardy, bezwzględny, nie uznający żadnych przesądów i fetyszy  mózg, musi wyznaczyć nam drogi do celów, ku którym porywa nas wola i  serce. Odpowiedzialność za właściwe wyznaczenie dróg spoczywa na  przodownikach narodu. Historia wymaga od nich bezwzględnego wyrzeczenia  się „gierek małych interesów", rysując przed nimi wielkie cele domaga  się od nich charakteru i wielkoduszności - wymaga od nich Wielkości.

Jeśli  - wywalczenie niepodległości - cel pierwszy, najważniejszy, będący  warunkiem realizacji celów dalszych jest przez wszystkich, z wyjątkiem  oczywistych zdrajców sprawy narodowej, w pełni rozumiany, to wizja celów  dalszych, która już w tej chwili mogłaby oddać wielkie usługi w walce,  jednocząc i potęgując emocje narodowe, nie jest przez wszystkich jednako  rysowana.

Dzieje  się to dlatego, że chociaż konieczność przezwyciężenia niżu  cywilizacyjnego, stworzenie dynamicznej rodzimej kultury i budowanie  wielkości narodu jest założeniem, które nie jest i nie może być przez  nikogo kwestionowane, to jednak nie wszyscy chcą, czy też nie wszyscy  zdolni są jeszcze wyciągnąć z tych założeń pełne i bezwzględne  konsekwencje. Zbyt wielu jeszcze spogląda na te cele przez pryzmat  rozmaitych nawyków myślenia i przesądów, które jak wytarte i  beztreściowe liczmany plączą się w polskiej publicystyce politycznej i  zaciemniają obraz naszej rzeczywistości i linii rozwojowych, które nasza  rzeczywistość narzuca.

Podstawową  zasadą każdej organizacji jest wyznaczenie celów, ustalenie zespołu  zasobów i środków i tworzenie dopiero na tej podstawie form  organizacyjnych, które mogą najskuteczniej upragnione cele zrealizować.

Forma  organizacyjna - ustrój, jest zatem zawsze tylko łożyskiem, przez które  ma przebiegać energia ludzka, dążąca do realizowania celu. Ta  zasada obowiązuje również i przy analizowaniu form państwa i przy  wszelkich badaniach nad zasadami ustroju państwowego. Tego nie można  nigdy zapomnieć, jeśli się chce coś rzeczowego i coś wielkiego stworzyć,  jeśli się chce uniknąć niekończących się i jałowych sporów o rzeczy  mało ważne i nieistotne.

Państwo  jest „nadorganizacją" ze względu na rodzaj swoich celów, nie mniej  jednak zawiera ono wszystkie elementy istotne, które tkwią u podstaw  każdej organizacji. Państwo więc jest to zespól środków i form, służących dla realizacji celów (idei) społeczeństwa.

Cele  naszego społeczeństwa są - jak powiedzieliśmy - oczywiste i bezsporne,  jest to: przezwyciężenie niżu cywilizacyjnego i budowanie wielkości  historycznej narodu przez stworzenie, własnej, dynamicznej cywilizacji i  kultury, ujmując krótko, celem jest realizacja Polskiego Zrywu  Narodowego.

Szukając  form organizacyjnych musimy szukać ich w treści samego celu. Na nic tu  nie przydadzą się choćby najlepsze z pozoru, najbardziej uznane, chwałę  czy świetnością opromienione formy ustrojowe innych państw, które w  procesie historycznym powstały dla realizacji celów dla tych państw  najistotniejszych. Na nic tu nawet nie przydadzą się choćby najuczeńsze  wywody zagranicznych mędrców, których mądrość wyrastała z ducha,  psychiki i doświadczeń ustrojowych państw, których rzeczywistość jest  inna niż nasza.

Nie  zdołamy przerwać tragicznego kołowrotu naszej historii, jak długo na  cele naszego narodu patrzeć będziemy przez okulary formuł, ukutych na  tle cudzego doświadczenia i rzeczywistości państwowej i z tępym uporem  do własnych celów narodowych będziemy szli koniecznie przez demokrację  stylu angielskiego, koniecznie przez zachowanie prawa własności,  koniecznie przez pięcio- czy dziesecioprzymiotnikowe głosowanie,  koniecznie przez totalizm czy komunizm, koniecznie przez samorządy,  koniecznie przez małe warsztaty produkcyjne, czy też przez jakieś inne  obce „koniecznie".

Nie róbmy z formy celu!

Gotowe  formy można przyjmować tylko takie i tylko jedynie wtedy, gdy one mogę  zapewnić sprawność realizacyjną celu, ale nigdy dlatego, że one przez  kogo innego były już używane i są, uświęcone taką czy inną tradycją. Nie  zasłaniajmy prawdziwych celów narodowych chaosem dyskusyj nad formami,  nie pozostającymi z naszą rzeczywistością w żadnym stosunku logicznym.  Twórzmy gdzie trzeba nowe pojęcia, nadajmy starym pojęciom  polityczno-ustrojowym taką treść, która zdolna będzie wyzwolić  maksymalną ilość energii ludzkiej, zbudujmy taki system form  organizacyjno-ustrojowych, które tej energii nadadzą maksymalną  wydajność w realizacji Zrywu Narodowego, szukajmy własnego „koniecznego"  układu.

W  tej pracy nie można cofnąć się przed zburzeniem każdego nieprzydatnego,  a rozleniwionego nawyku, przed zgruntowaniem każdego ogłupiającego  fetyszu, tego żąda szczere gorące umiłowanie celu. To jest droga  wyzwolenia się z niewolniczego naśladownictwa. Na tych zasadach rodzą  się rzeczy nowe, oryginalne, twórcze i wielkie.

Jakże  ułatwia pracę mózgu jasne i dobitne zarysowanie celu. Ile energii tak  bardzo nam potrzebnej może ono narodowi zaoszczędzić, harmonizując pracę  i nadając jej pełne rozwojowe tempo.

Potężna  wizja Zrywu Narodowego jak olbrzymi magnes ustawia i szereguje  wszystkie wartości, nadaje nowa, oryginalną i twórczą treść starym  pojęciom szczęścia, wolności, czy demokracji.

Szczęście - szczęście twórców i zdobywców

Jakże  daleko odbiega ono obecnie od treści dawnych. To nie jest już  sentymentalno-sielankowe marzenie o życiu spokojnym i dostatnim, o  ucieczce do dworku wiejskiego, czy rozkosznej wsi polskiej, gdzie  człowiek, zamknąwszy się szczelnie od hałasów i „zgubnych” namiętności  świata, bezmyślnie trawi swój chleb powszedni. To nie jest szczęście  spokoju i „emerytalnych” zabiegów. Wizji jego nie koronuje pragnienie  zabezpieczenia starości i zdobycie willi w Konstancinie. Nie jest to  szczęście dosytu, przeplatanego melancholijnym znudzeniem, czy szczodrze  okraszonego hulanką. Nie jest to już szczęście „indywidualizmu  wegetacyjnego”.

Rodzi  się nowa wizja szczęścia, a jej symbolem rozmach, praca, zdobywczość,  twórczość, jej znamieniem i zawołaniem potężny rytm – tempo.

Wizja  Zrywu Narodowego to ruch, to pęd, to naprężona wola, umysł i serce, to  napięte mięśnie człowieka, upotężnione stokrotnie stalą trybów  przekładni, dźwigarów, to stalowa burza, huragan pracy, to nawałnica  cementu i żelaza, to romantyka walki człowieka z oporem materii, z  chaosem żywiołów świata. To poezja hal fabrycznych, to śpiew maszyn,  traktorów, samolotów, to piękno stadionów i bieżni, to wzniosłość  laboratoriów, instytutów i uczelni. To orgia światła i ognia, urody i piękna, siły i mocy, pracy i walki o pełniejsze, bogatsze i wspanialsze człowieczeństwo.

Szczęście  to nie jest zespól dogodnych warunków stałych, w których człowiek może  tkwić i szczęścia bezruchu zażywać. Jakże kruche jest to szczęście  bezzębne, gdzie nuda, gdzie przesyt i bezcelowość lub napór świata  zewnętrznego w każdej chwili może to szczęście rozwalić.

Szczęście  pełne może zrodzić się tylko wtedy, gdy ujrzymy wielki wspaniały cel,  gdy cel ten w sercu naszym ogień rozpłomieni, gdy życiu naszemu pełny  sens i wartość nada,- gdy na szalę realizacji tego celu rzucimy  wszystkie swe wysiłki i pracę, gdy duszę swą temu celowi oddamy, gdy cel  zacznie się realizować, gdy ta sama wola i to samo uczucie ogarnie  miliony współrodaków, gdy miliony serc i mięśni jednym rytmem czynów  uderzą. Wtedy olśni nas niewypowiedziane szczęście. Takie szczęście  przeczuwamy i za nim tęsknimy wszyscy.

Szczęście  to wspaniała wizja celów, rozbudzone w nas emocje realizowania tych  celów i wysiłek życia uzgodniony z wizja celów i nurtujących w nas  emocji.

Wolność - wolność pracy i tworzenia

Słowo  zawierające w sobie nieraz moc prawie magiczną. Tylko treść jego jakże  często jest różnoraka, jak często nawet jałowa i nietwórcza. Nie ma bowiem wolności jednoznacznej i niezmiennej w swej treści dla wszystkich czasów i ludów. Wolność  starożytna, helleńska, to prawo jednostki do kompletnego i  nieograniczonego włączenia się jednostki w życie społeczno-państwowe.

Przeciwieństwem  jej jest wolność anglosaska, pojęta jako prawo jednostki do jej  najpełniejszego rozwoju indywidualnego, przy czym treścią tego  indywidualizmu jest zdobywanie i podporządkowywanie swemu władztwu  otaczającego świata żywiołów i ludzi. Na tak ujętej treści wolności jest  oparty ustrój państwa angielskiego, którego pierwotnym celem i  założeniem (w epoce demokratyzmu) staje się zabezpieczenie rozwoju  indywidualnego jednostki. Państwo staje się tylko „nocnym stróżem”,  który ma stworzyć jednostce dogodne warunki wyładowania jej aktywności.

Jeśli  chodzi o nas - to o ile nasze tradycje walki o wolność - niepodległość  mają za sobą najwspanialsze karty, to treść społeczna wolności  przedstawia obraz wręcz odstraszający.

Fundamentem  naszego rozwoju nie jest indywidualizm typu anglosaskiego - zdobywczy i  dynamiczny, lecz „indywidualizm wegetacyjny” – bierny, atwórczy. To też  wolność, która w demokratycznym ustroju anglosaskim była polem do  działania indywidualnego, u nas zawsze miała charakter „wolności od  wysiłku” - od pracy i od wszelkich ciężarów i obowiązków. Wolność był to  zakaz wtrącania się przez kogokolwiek w „wegetacyjny indywidualizm”  jednostki biernej i sobiepańskiej, zamiast wolności jednostki „do  czegoś”, była to tylko wolność jednostki „od wszystkiego”.

Skoro  nosze tradycyjne ujęcie wolności było jednoznaczne z biernością,  marazmem czy anarchią, to miejmy odwagę wyciągnąć z tego konsekwencje.  Powoływanie się na tradycję nie może nas zaślepiać, bo złe i zgubne  tradycje są nie po to, by je gloryfikować, ale aby je radykalnie  zmieniać. Przestańmy bezmyślnie powtarzać słowo „wolność” - uczyńmy z  „niego narzędzie walki przez nadanie mu określonej nowej treści.

Celem naszej wolności nie może być panoszenie się „indywidualizmu wegetacyjnego” - który nie jest już dla nas szczęściem. U  fundamentów nowej treści wolności leży nowa wizja szczęścia. Tę nową  wizje szczęścia wyznacza nam Zryw Narodowy jako dziejowy cel narodu i  tęsknoty w duszy narodowej rozbudzone. Aby zdobyć szczęście musimy mieć  społeczne warunki, zapewniające realizację celu, możność takiego życia i  działania, które by zaspakajały tęsknoty. Wolność to taki układ  ustrojowo-społeczno-polityczny, w którym życie nasze będzie mogło  kształtować się wedle nowej wizji szczęścia. Poczucie wolności  zdobędziemy wtedy tylko, gdy formy ustrojowe stworzą tego rodzaju  warunki dla każdej jednostki, w których zostanie ona włączona w rytm  realizacji przeznaczeń narodowych. Pozostawienie jednostki poza tym  rytmem jest jednoznaczne z pozbawieniem jej wolności. Wolność pracy i  tworzenia jednostki, wtopionej w powszechny rozwój narodu, staje się w  tych warunkach najgłębszą treścią i sensem wolności.

Wolność  bowiem to funkcja celów narodowych i to tylko stanowi istotę niezmienną  wolności, sama jej treść jest zmienna i zależna od treści celów  narodowych.

Demokracja - demokracja dynamiczna

Jest  to słowo, które chętnie łączy, się ze słowem wolność. Zapatrzeni we  wzory angielskie czy francuskie, przyzwyczailiśmy się utożsamiać ją z  pewnym formalnym przede wszystkim układem stosunków  społeczno-politycznych. Ze szkodą dla samej treści zepchnęliśmy ją na  szańce walki o ilość przymiotników głosowania. Walcząc o rzeczy  drugorzędne, gubiliśmy ducha demokracji.

Ustrój  demoliberalny jest wytworem historycznym. W określonych warunkach  historycznych służył określonym celom. W Anglii np., jak już  powiedzieliśmy, wolności jednostki i jej swobodnemu rozwojowi. W  założeniu swoim miał on zrealizować piękną zasadę „równości” i  „sprawiedliwości społecznej. Nie ziścił on jednak pokładanych w nim  nadziei - nie zapewnił sprawiedliwości społecznej i politycznej,  przeciwnie z rozwojem kapitalizmu stał się jaskrawym zaprzeczeniem,  sprowadzając świat robotniczy do rzędu towaru, regulowanego prawem  podaży i popytu.

W  Polsce przy nastawieniu „indywidualno-wegetacyjnym" było jeszcze  gorzej. Szerokie masy robotniczo-ludowe pozostawały w bezruchu. Za  fikcyjną zasłoną formalnego demokratyzmu. Właściwie naród cały  pozostawał w uśpieniu, gdy tymczasem świat pędził naprzód, gdy inne  państwa przyjęły najpełniejszy bieg dynamizmu mas.

Rozbudzone  wojną masy polskie nie dadzą się już ułożyć do spokojnej, beztroskiej  drzemki. Jeśli nagromadzone emocje nie maję wyładować się w ślepej  eksplozji, trzeba je skierować na drogę realizacji wielkich celów  narodowych i umożliwić przejęcie przez masy odpowiedzialności za  realizację tych celów.

Zryw  Narodowy stanie się rzeczywistością historyczną, gdy w jego realizację  zostanie włączony cały naród. Jest on zatem już w swym założeniu i  treści najbardziej i najgłębiej demokratyczny, gdyż na dziejową arenę  wyprowadza zaktywizowane, szerokie masy robotników, chłopów i młodzieży,  jako przodowników i pionierów przyszłości.

Stojąc  przed ogromem zadań i celów naród nie może być ujmowany inaczej jak  tylko jako Bezklasowa Wspólnota, gdzie nie ma przywilejów, stanów i  przedziałów klasowych. Cele wymagają pełnego wyzyskania wartości każdej  jednostki, a zatem jedynym tytułem do przodownictwa mogę być tylko  zdolności, wola i charakter.

Oczywiście  postulaty te pozostałyby zawsze fikcję, gdyby nie znalazły właściwego  rozwiązania w układzie stosunków ekonomicznych. Prawo rozporządzania  dobrami produkcyjnymi musi przejść na Wspólnotę, jednostka może nimi  dysponować tylko w imieniu Wspólnoty i wedle praw, wypływających z celów  Wspólnoty, a zatem stosunek jednostki do dóbr produkcyjnych może być  tylko funkcję społeczna lub ograniczonym posiadaniem ale nigdy samowolną  własnością.

Na  takim fundamencie jedynie można zrealizować zasadę sprawiedliwości  społecznej, polegającej na tym, że każda jednostka otrzyma pełne i  jednakowe możliwości rozwoju, a z chwilą osiągnięcia dojrzałości zajmie w  społeczeństwie miejsce, odpowiadające jej wartości, podstawę tak ujętej  sprawiedliwości społecznej jest hasło „równości startu życiowego”. Ten  układ podniesie również wysoko godność pracy, która nie wykonywana już  przez człowieka w interesie innego człowieka, lecz dla dobra Wspólnoty, w  spełnianiu najwyższych celów narodowych nabierze charakteru pełnej  wolności pracy i powagi wprost sakralnych przeznaczeń człowieka.

„Demokracja  dynamiczna” to oparty na zasadzie „Wspólnoty bezklasowej” układ  społeczno-polityczny, zapewniający każdej jednostce właściwy udział w  rozwoju społeczeństwa i realizujący sprawiedliwość społeczną przez  równość startu życiowego.

Przedstawicielstwo Narodowe - Izby Planowania i Kontroli

Wizja  Zrywu Narodowego jako dziejowych celów narodu przy szerszym, a nie  bałamutnym wyciągnięciu konsekwencji z tych celów nie tylko pogłębia  treść i nadaje jednoznaczny sens obiegowym pojęciom politycznym, które  stanowię mechanizm regulowania emocji społecznych i tworzę zręby założeń  ustrojowych, nie jest ona niemniej owocna przy analizowaniu form  konkretnych instytucyj państwowych.

Weźmy  dla przykładu instytucję Sejmu i Senatu. Jakże wyraziście czujemy, że  instytucje te są nieraz celem dla samych siebie, a nie spełniają tej  roli, jaką winny spełniać.

W  Pierwszej Rzeczypospolitej Polskiej rozróżnienie na dwie izby  ukształtowało się na tle wałki o demokrację szlachecką. O ile Sejm  reprezentował interesy szlachty, to Senat interesy możnowładztwa. Jest  to zatem produkt historyczny, zrodzony z walki o określone cele.  Podobnym produktem historycznym jest parlament angielski, który zresztą  wykazał największą zdolność przystosowania się do zmieniającej się  rzeczywistości narodu.

Parlament  ten stał się wzorem dla innych państw i natchnieniem dla teoretyków  ustroju demokratycznego. I oto obserwujemy jakże często obraz najwyższej  tępoty w naśladownictwie. To co było w Anglii produktem historycznym,  nieraz nawet tam instytucją niezbyty sprawnie funkcjonującą, dla innych  stało się „absolutem” ustrojowym, chociaż rzeczywistość i cele narodowe  były bardzo dalekie od stosunków angielskich.

Przed  wojną mieliśmy dwie izby Przedstawicielstwa Narodowego. Dlaczego dwie a  nie jedną? Chyba nikt tego sensownie wytłumaczyć nie potrafi. Obie  prawie niewiele różniły się co do swego składu osobowego, a nawet z  wyjątkiem okresu ostatniego co do zasad wyboru, obie spełniały zbliżone  funkcje a razem biorąc stanowiły aparat bardzo ciężki, a mało przydatny.

Z  konieczności istotne prace ustawodawcze przebiegały i musiały  przebiegać poza ramami sejmu. Zarzuty, jakie stawiano parlamentaryzmowi  wszędzie, a u nas w szczególności nie były wcale bagatelne i niechaj  nikt się nie łudzi, że odrodzony parlamentaryzm tradycyjny zmieni nagle  swe wady na nieocenione zalety.

Gorzkie  rozczarowanie nas spotka, jeśli nie podejdziemy do rozwiązania tej  sprawy twórczo i z jednym naczelnym założeniem celów, jakie  Przedstawicielstwo Narodowe ma spełnić.

Zawarte  w Zrywie Narodowym dziejowe cele wymagają dwojakiego ujęcia  techniczno-organizacyjnego i polityczno-ideowego. Tu tkwi podstawowa  zasada podziału Przedstawicielstwa Narodowego na dwie izby. Druga zasad  wynika z nowego podziału funkcji państwowych. Monteskiusz zapatrzony w  stosunki angielskie postawił zasadę rozdziału władzy ustawodawczej i  administracyjnej, bo to najtrafniej ujmowało ówczesną ewolucję  stosunków. Obecnie podział ten jest teoretycznym anachronizmem.  Ustawodawstwo coraz ściślej wiąże się z administracją i coraz pełniej  występuje organiczna współzależność tych funkcji. Obecnie funkcji  ustawodawczo administracyjnej jaskrawo przeciwstawia się funkcja  kontroli. Na logice tych założeń oparty być winien podział parlamentu na  dwie izby i sprecyzowany charakter tych izb. Sejm winien objąć funkcję  techniczno-organizacyjną i ustawodawczą, Senat ideowo-polityczną i  kontroli.

Sejm  zatem, to Izba, w której skład wejdzie szeroki wachlarz fachowców,  organizatorów i specjalistów. Jeśli naturalną tendencją jest, że każdy  resort będzie dążył do stworzenia jakiejś Rady Planizacyjnej, (ta  tendencja w tej czy innej formie była już przed wojną), to Sejm pełniłby  funkcje Naczelnej Rady Planizacyjno - Ustawodawczej, do której poza  członkami poszczególnych Rad Planizacyjnych mogliby być powoływani  fachowcy i rzeczoznawcy z instytucyj gospodarczych i naukowych. Taki  skład Sejmu stworzyłby celową realną instytucję narodową i rzeczywiste  prace państwowe sprowadzałby w ramy legalizmu. Ta  tendencja występuje w całym szeregu innych państw. Niepowiązaną  ustrojowo, namiastką tego typu Sejmu mamy choćby w Ameryce w  rooseveltowskim „truście mózgów”.

Senat  oparty na powszechnych wyborach, zbudowany na zasadach  ideowo-politycznych byłby przede wszystkim narodowym ramieniem kontroli,  ośrodkiem ścierania się opinii społeczeństwa i ogniskiem napędu  ideo-politycznego.

Oczywiście  dla tych, którzy doktryny i ustroje nie będą tworzyć samorodnie z zasad  naszej rzeczywistości i z celów, stojących przed narodem, takie ujęcie  problemów będzie naruszaniem „świętości”, gwałtem wobec takiego czy  innego fetysza. Lecz baczcie, by ciasnota doktryn nie stała się gwałtem  dla najżywotniejszych celów narodowych.

Zryw  Narodowy to zuchwała ambicja stworzenia polskiej doktryny, dla której  wszystkie inne mają wartość o tyle tylko, o ile są odpowiednim surowcem  do wykorzystania w naszej rzeczywistości i dla naszych zadań dziejowych w  ramach naczelnych założeń tej polskiej doktryny.
Parom Pohanský duch official video
Webpage reporting
Wróć do spisu treści