Zarys systemowej teorii kultury - ZADRUGA

Nie rzucim Ziemi skąd nasz Ród
Przejdź do treści

Zarys systemowej teorii kultury

Zarys systemowej teorii kultury
 
1. Wszystko Co Jest

 
Filozofowie greccy rozważając porządek istnienia i porządek poznania używali takich samych kategorii w odniesieniu do fizyki, której prawa poznano i obszaru którego jeszcze nie poznano.

Dla Platona twory umysłu i przyrody mieściły się w obszarach istnienia i poznania, tylko miały inny porządek poznania. Wtedy jeszcze nie został świat podzielony na dwa obszary wymagające różnej metodologii poznania, co stawia tych myślicieli bliżej stanowiska współczesnej nauki.

Późniejszy uczniowie szkoły platońskiej i Arystoteles nadali metafizyce inną treść, odnosząc ten termin do obszaru myślenia spekulatywnego, wątpliwej logiki, ugruntowanej w Średniowieczu jako pierwsze zasady.

Stara koncepcja jedności świata odżywała w różnych wersjach na przestrzeni dziejów, ale już XX w. definitywnie zniesiono granice pomiędzy fizyką i metafizyką i włączono przedmioty ontologii i epistemologii w jeden wirtualny system wiedzy o świecie - innego źródła wiedzy nie ma.

Nie można więc dziś przeciwstawiać sobie realnego świata światu powołanemu przez ludzki umysł, gdyż doznawanie świata dociera do umysłu tylko poprzez model. Można tylko konfrontować doznania z modelem, i w przypadkach niezgodności ich doskonalić model na lepiej oddający doznania. Doskonalenie modelu wzmacnia wiarę w realność świata i naszych doznań, i ta wiara stanowi naszej o naszej tożsamości, wartościach, satysfakcji i dążeń transgresyjnych.

Historia zatoczyła okrąg i wróciliśmy do postawy Platona, ale ponieważ lepiej rozumiemy świat stawiamy więcej nowych pytań niż mógł postawić Platon.

Idąc w porządku istnienia od doświadczanej materii poprzez włączanie się w nią coraz większego ładunku inteligencji aż do całkowitej wirtualności, i otrzymuje się logikę przyrody, powstanie inteligentnej kultury, która już staje się świadomością kosmosu.

Przyroda, czyli cały kosmos jest nieustannym ruchem energii i materii w świecie. Rozpoznaliśmy już na tyle prawa tego ruchu, że możemy pokusić się o stwierdzenie, iż jest to obieg zamknięty.


 
Rys. 1. Obieg energii we wszechświecie

Jeszcze w latach osiemdziesiątych ub. w. jeszcze poszukiwano jednolitej teorii, jak np. inflacji kosmologicznej, które to próbowały uratować klasyczną fizykę pierwszej połowy XX w. Postało kilkadziesiąt prób sformułowania jednolitej teorii, ale żadna z nich nie była się obronić w środowisku najwyższej próby uczonych.

Początek XXI w. przyniósł dane z obserwacji kosmosu i zachowania się cząstek elementarnych,które ujawniły zjawiska dotychczas nie znane i niespodziewane. Powstało więc sporo nowych teorii fizycznych i astrofizycznych je uwzględniających.

Pojawił się też problem skali - okazuje się, że na dużych odległościach zmieniają się własności przestrzeni - zmieniają się prawa fizyki. Ale prawdopodobnie nam wystarczają dotychczasowe zakresy dokładności teorii i skali jej stosowalności.

Z problemem kształtu przestrzeni nieodłącznie wiąże się także czas, co prowadzi powiększenia i tak już licznej rodziny teorii budowy całego (naszego widzialnego) wszechświata o rozważania dotyczące jego stacjonarności lub innych alternatyw. Wszystkie one kierują się zaufaniem do istnienia życia kosmosu, koncepcje inflacyjne już nie są rozwijane.

W układzie słonecznym i w podobnych układach planetarnych do opisu ich ruchu wystarczają prawa Kepplera, ale w skali całych galaktyk to prawo zawodzi ponieważ nie uwzględnia masy ciemnej materii, w układach planetarnych masa ciemnej materii jest pomijalnie mała.

Klasyczna elektrodynamika kwantowa nie uporała z punktami osobliwymi, których występowanie przewiduje. Najnowsze pomiary zarówno obiektów pozagalaktycznych, czarnych dziur, jak i w mikroświata cząstek elementarnych ukazują nowe zjawiska, które zachodzą na granicy dochodzenia do "stanów osobliwych" i te zjawiska charakteryzują się własnościami unikania stanów osobliwych.

Fluktuacje kwantowe energii kosmicznej są pomierzone i są na poziomie 10-5 tła promieniowania, a więc mogą stanowić pokaźny twórczy potencjał twórczości praw natury łącznie z generacją obiektów od cząstek elementarnych do innych wszechświatów opartych na alternatywnych prawach fizyki.

Już ta garstka informacji na temat poszukiwaniach nowych teorii kosmologicznych i subkwantowych pokazuje, że rozwój poznania świata postępuje z szybkością coraz trudniejszą do śledzenia. Są one, nawet w popularnej wersji, reprezentowane w internecie w portalach profesjonalnych i popularnonaukowych, a więc każdy czytelnik łatwo można wybrać odpowiedni dla niego poziom zaawansowania tej wiedzy. Oczywiście znajdzie też tam informacje broniące teorii Ptolemeusza i Berkeleya, nawet podpierające się współczesną fizyką, ale te informacje można ocenić, odwołując się do. Na przykład w strukturze bąkocentrycznej kosmosu (centrum kosmosu traktowane jest jako rozkręcona zabawka) apeluje się do względności ruchu, a ten pomysł upada wobec wyników pomiaru ruchu obiektów kosmicznych wobec promieniowania reliktowego a bardziej jeszcze z powodu istnienia mocniejszej teorii kształtu przestrzeni. Trzeba więc śledzić najnowsze osiągnięcia nauki, aby nie ulec zwodniczym paranaukom, czy zwykłemu hochsztaplerstwu.

Zawsze jednak, zawsze pozostanie pewien poziom niepewności nauki, ale będzie on dostępny doświadczeniu i możliwości wykorzystania w praktycznych zastosowaniach, które umożliwiają weryfikację teorii. W sprawdzonym zakresie można uznać godny zaufania. Dlatego też w niniejszym opracowaniu, z powyższymi zastrzeżeniami apelujemy zaufania takiej nauce, która została już ugruntowana w zakresie jej stosowalności.

Powyższy rysunek przedstawia schemat obiegu energii we wszechświecie. Okrąg rysowany liną przerywaną na zewnątrz schematu to tylko umowne ograniczenie zakresu zjawisk dostępnych naszej percepcji. Także większość obszarów świata, w sensie jego przestrzeni, pozostaje dla nas nieznaną. Na wykresie reprezentują je pola oznaczone symbolem NN. w tych nieznanych obszarach możemy jednak doszukiwać się istnienia pewnych form ruchu energii, których efekty objawiają się w obszarach już częściowo rozpoznanych.

To, co nieco już poznaliśmy, to przede wszystkim część, w której rozprasza się energia i rośnie entropia. Gwiazdy emitują zgromadzoną w nich energię pobudzając nią ruch wokół nich. Po wypaleniu się znikają w obszarze punktu materialnego, albo zamierają i trwają tak, chyba że znajdą się w obrębie działania sił innych aktywnych obiektów kosmicznych. Znika też rozpraszana energia, i podobnie jak przy zapadaniu się gwiazd, nie wiemy jeszcze jaką przyjmuje postać - nie ginie wszak bezpowrotnie - obserwujemy bowiem jak z obszaru świata w którym ta energia znika wypływają nowe aktywne i pełne energii obiekty.

Astrofizycy nie potrafią jeszcze sporządzić bilansu tej energii, ani w ramach części świata, który dostępny jest naszej obserwacji, ani tym bardziej w ramach całości wraz z niedostępnymi obszarami zjawisk. Nie ma jednak alternatywy dla wiary w to, że kiedyś poznamy znacznie więcej, na tyle więcej by móc sporządzać odpowiedni bilans. Na dziś powinniśmy się zadowolić stwierdzeniem, że w przewidywalnej perspektywie czasu, kosmosowi wystarczy energii pozwalającej nam na przetrwanie w nim i dalsze poznawanie go.

Ten obszar świata w którym z rozproszonej energii i znikających w czarnych dziurach cząstkach, gwiazdach i galaktykach, następuje odtworzenie energii - spadek entropii ilustrują na wykresie obszary 7,8. Ich istnienie było od dawna postulowane przez fizyków, ale dopiero pierwsze udane doświadczenia nad rozdzieleniem kreowanych w procesach wirtualnych cząstek dało nie tylko namacalny dowód istnienia tych obszarów, ale i udział człowieka w kierowaniu procesami kreacji energii z jej postaci uwięzionej w próżni, i tym samym zmniejszenie entropii.

Nastąpiło doświadczalne potwierdzenie zamknięcia obiegu energii w kosmosie. Dla fizyki to niewielki krok w rozpoznawaniu świata, ale dla filozofii to przewrót. Równolegle z tym padł bastion chrześcijańskiego okresu fizyki - teoria katastrof, przewidująca początek i nieuchronność końca świata - fizyki na obraz i podobieństwo biblijnego genesis i apokalipsy. Bardziej szczegółowe opracowania powyższego tematu będą potrzebne tym, którzy wyrzucą ze szkolnych podręczników teorię katastrof, straszącą tam do dziś nasze dzieci. Ale to już dziedzina polityki, nie nauki.

Trzeba podkreślić, że zaistnienie tego maleńkiego obszaru 7 dało nam zaufanie do stabilności świata oraz stało się wielkim wyzwaniem - otóż potrafimy już nie tylko korzystać ze zgromadzonej przez potężne siły kosmosu energii, ale potrafimy, ją tworzyć - człowiek może wspomóc ślepe siły kosmosu w kreacji energii, może też pokusić się kontrolę tego procesu i razie potrzeby go przyspieszyć. W każdym bądź razie nie musi godzić się jedynie na rolę jej pożeracza.

2. Czym jest rozwój?

Dalej będziemy zajmować się obszarem 1 - 6, tj obszarem w którym rozpraszana jest energia, w którym entropia rośnie. Przeważająca część energii zgromadzonej w czynnych gwiazdach rozprasza się zanikając, czyli przechodząc do obszarów zjawisk nam nieznanych i zataczając okrąg pojawia się jako nowe, emitujące energię obiekty.

Rys. 2. Kultura w świecie

W ten sposób kosztem energii zgromadzonej w gwiazdach powstają w ich wnętrzu bardzo złożone obiekty - atomy pierwiastków o skomplikowanej w stosunku do pierwotnego paliwa strukturze i objawiających się mnóstwem ciekawych własności, jakich to pierwotne wodorowe paliwo nie miało.

Kryterium rozwoju jest tu komplikacja struktury materii, a jej miarą ilość informacji, którą struktura może zawierać. Dla lepszego zrozumienia procesów przedstawionych na rys 1 przyjmijmy, że obszar "0" obejmuje najprostsze formy energii nieodróżnialne od najprostszych form materii, i na razie powinno to nam wystarczyć pocieszając się myślą, że fizyka nieustannie pogłębia rozumienie tego aspektu świata.

Obszar "1" to cząstki elementarne i atomy, obszar "2" to związki chemiczne, itd. Kolejne obszary charakteryzują się wzrostem komplikacji struktury tworzywa, a co za tym idzie struktury te niosą zwiększającą się ilość informacji. Na tym poziomie można już, oprócz entropii w sensie termodynamicznym, rozpatrywać entropię w sensie informatycznym.

Posuwając się w kierunku kultury obszar "3" reprezentuje pojawienie się związków organicznych, a "4" organiczne związki wyposażone w cechy samoorganizacji i samopowielania. Ilość informacji o entropii bliskiej "0" niesionej przez te związki to już duże, trudne do wyobrażenia sobie liczby, niemniej jednak i w nich jest pewien margines, w którym rządzi przypadek, a nawet chaos, a one właśnie są cennymi własnościami, gdyż umożliwiają ewolucję życia. Obszar "5" to już życie organiczne, które musiało zaistnieć, skoro tylko było entropię teoretycznie możliwe.

Część jednak tej rozpraszanej energii działając jako pompa, jest w stanie lokalnie doprowadzić do powstania obiektów bardziej złożonych, bardziej trwałych, i kosztem wzrostu entropii na zewnątrz zmniejszyć entropię w tych lokalnych układach. Naturalne procesy przyrody zmniejszające lokalnie entropię, kosztem zwiększania jej na zewnątrz, mają niewielką efektywność, ale już w rozwiązaniach wykorzystujących wiedzę i cywilizację pozwalają uzyskać efektywność o wiele rzędów wielkości wyższą niż natura.

Strumień energii przepływający przez świat wprowadza ruch materii i energii, a także informacji, w wyniku którego kosztem ogólnego powiększania się entropii większości środowiska pojawiają się obszary w których entropia maleje, czyli dochodzi do utworzenia stanów większego uporządkowania niż w środowisku wyjściowym. Proces ten powoduje powstawanie w świecie coraz to bardziej skomplikowanych struktur materii i niesionej przez nią informacji stając się podstawą ewolucji zarówno obiektów kosmicznych jak i powstałego też w tym procesie życia. Istnienie takiego prawa przyrody było przewidywane przez genialne umysły w czasach, kiedy fizykom jeszcze o tym nie było nic wiadomo.

Rys 3. Czym jest rozwój?

W świecie materii nieożywionej, poddanej tylko deterministycznym prawom fizyki, twórczość, czyli pojawianie się czegoś nowego jest wynikiem przypadku i chaosu, nieuchronnych w nieustannym ruchu materii i energii.

Co na mocy praw fizyki jest bardziej stabilnym stanem materii pozostaje takie przez jakiś czas, a co jest stanem krótkotrwałym powraca szybko do nieustannego ruchu. W efekcie tego świat jakim go widzimy, to przede wszystkim bardziej stabilne formy materii, pomimo, że ich przypadkowe zaistnienie jest mniej prawdopodobne niż rozproszone tworzywo energii-materii.

Na mocy tych praw powstały w świecie (znów w efekcie pompy zmniejszającej entropię lokalnie, kosztem zwiększania jej na zewnątrz) skomplikowane formy materii, różnorodne obiekty kosmiczne wraz z Ziemią i jej pierwotną zupą organiczną, w której zaistniały dające początek życiu, replikujące się związki organiczne. Ponownie nastąpiło to jako efekt działania warunków chaosu, w którym mało prawdopodobne musiało pojawić się.

Od tego momentu zaistniał nowy przejaw twórczych możliwości świata, zapis informacji o budowie żyjących - samoreplikujących się cząstek - zapis w nich samych. Tworzenie tego co mało prawdopodobne przestało już być zależne od przypadku, wystarczyły tylko odpowiednie warunki środowiskowe, a to mało prawdopodobne mocą zapisanej w nim informacji i deterministycznych praw przyrody mogło, a w zasadzie musiało, powiększać siebie, powiększać obszar świata ujęty w system życia. Właśnie ta replikacja informacji jest istotą życia. Przypadek pozostał jednak ważny jako czynnik modyfikujący informację, i dzięki niemu twórcza moc chaosu objęła też system życia.

Generowana różnorodność jego form wsparta mechanizmem ewolucji wykształciła formy w które zawierały nie tylko zapis informacji, ale też i możliwość pobierania jej ze środowiska i przetwarzania.

Ewolucja to procesy stopniowych zmian, przekształcania się struktur świata kierunku większej złożoności i funkcjonalności na różnych poziomach jego organizacji (kosmicznym, biologicznym, społecznym, kulturowym itp.) nie jest tożsama z rozwojem - może być też degradacją, uwstecznieniem, niemniej jednak w ewolucji znanego nam świata jako całości możemy stwierdzić istnienie rozwoju. Zatrzymajmy się na chwilę przy tym, po to by stwierdzić na czym polega rozwój świata od prostych form energii do wykreowania życia, i wyobrazić sobie skalę trudności późniejszego zagadnienia - czym jest rozwój kultury, i chociaż najogólniej stwierdzić, że pojęcie takie ma sens i możliwe go jest testowanie (różnych) kryteriów rozwoju.

Sam przypadek nie mógł wykreować efektywnej ewolucji. Doszedł dodatkowy mechanizm życia komórki. Doświadczenia życiowe zmienia fenotyp, a on wbudowuje się w genotyp. Zmiany genotypu wynikają więc nie tylko z oddziaływaniem otoczenia, ale też z celowych wysiłków życiowych osobników warunkach kulturowych.

Centralny układ nerwowy zwierząt, wsparty narządami zmysłów, był w stanie podejmować decyzje na podstawie modelowania otoczenie w swoim umyśle i zaczął pełnić rolę systemowego homeostatu dla swojego organizmu. Informacje o efektach decyzji kumulowały się w pamięci i modyfikowały standardy postępowania osobnika. Zaistniała twórczość na poziomie umysłu przetwarzającego informację i kierującego postępowaniem.

W społeczności zwierząt gatunku homo-sapiens powstała sieć wymiany informacji oparta na abstrakcyjnym języku. Teraz zdobywane doświadczenie zamieniało się w wiedzę, i zaczęła być ona gromadzona w systemie kulturowym odtwarzającym się w kolejnych pokoleniach. Różnorodność przyswajanego dorobku i własnych doświadczeń uczestników systemu kulturowego przeniosła ewolucję na piętro zmieniającej się świadomości. O twórczości zaczęły decydować treści przekazywane przez tradycję. Doświadczenia różnych kultur poparte różnorodnością aparatu pojęciowego opisu świata poszerzyły zakres przeżywanych doświadczeń i utrwalanych w ich przekazach treści, co stworzyło dzisiaj wręcz chaos, zarówno w kwestii pojmowania świata jak i określania przesłanek dla decyzji, które muszą już podejmować nie tylko jednostki, ale i większe podmioty – kultury.

W ten sposób z pokazanego na wykresie obszaru 1-6 wydzielił się nam obszar życia, kultury i cywilizacji, 4-6, a przy okazji obszary przejściowe, tj. takie które mogą zostać objęte obszarem życia (2) i cywilizacji (3).

Obszar życia to w większości tylko obszar jego podtrzymania, z twórczością utrwalaną jedynie ewolucyjnym zapisem i dopiero na jego podłożu pojawiła się kultura człowieka, (5,6) a w niej obszar podejmowania zadań podmiotu świata.

3. Kultura i wszechświat

Wraz z zaistnieniem kultury pojawił się problem relacji człowiek - świat. Pojawienie się człowieka z jego świadomością, kulturą i twórczyni możliwościami oraz predestynacją do roli podmiotu świata, było efektem normalnych praw przyrody, kreującej coraz bardziej skomplikowane systemy. Człowiek może pełnić rolę świadomości świata, lecz nie musi. Może pozostać jedynie na etapie podtrzymania swego życia bądź funkcjonować w roli pasożyta kosmosu. Samoistne procesy kreacji bardziej skomplikowanych form w przyrodzie działają jednak nadal. Świat mając dużo czasu może wychować sobie inny nośnik swojej świadomości, a nawet może być ich wiele. Światu człowiek nie jest niezbędny, natomiast człowiekowi, dla podtrzymania swojego gatunku, świat jest niezbędny, natomiast nadzieję na dłuższe przetrwanie może mu dać kultura zdolna do kontroli i wspierania twórczego potencjału świata.

W tym sensie coś na kształt mitu świadomości kosmosu jest naturalną drogą rozwoju kultury, a rezygnacja z wezwania jego głosu stagnacją, czyli śmiercią. Treści mitu nie są wynalazkiem XXI wieku, ślady prób ich artykulacji widać już w pierwszych relacjach o początkach świadomości i kultury z epok przedneolitycznych, a cała historia świadomości jest historią poszukiwania wyrazu dla takiego mitu, sukcesów kultury, kiedy ona postępowała w myśl jego podszeptów, i klęsk, gdy mu się sprzeniewierzała.

W sensie psychologicznym mit świadomości kosmosu jest odczuciem popędu i woli życia, które wypełnia świat świadomością, włącza świat w obręb kultury i zmienia go w postać najbardziej pożądaną poprzez pragnienie ładu, wielkości i piękna. Sukcesy na tej drodze są jedyną dostępną człowiekowi możliwością uzyskania pełnego poczucia własnej wartości, oraz budowania własnej tożsamości, natomiast obejmowanie obszarem własnego ja całego wszechświata naturalnym stanem świadomości człowieka.

Po tych sygnalnych stwierdzeniach można bliżej przyjrzeć się relacjom człowieka ze światem w zaprezentowanej wyżej strukturze Wszystkiego Co Jest. Przekształcanie świata w samoświadomy system, to zadanie dla kultury w tym sensie, że jest to kontynuacja całego dotychczasowego kierunku rozwoju świata, który dokonywał się w przeważającej mierze bez działań i świadomości człowieka. Jest to więc naturalne jej zadanie - odkryte prawo przyrody, a nie wymyślona doktryna - jus, nie lex.

Na razie nie widać innych, poza umysłami ludzi nośników takiej świadomości, a liczebność rozumiejących tak rolę ludzkości jest jeszcze znikoma. Większość, pozostaje jeszcze na zwierzęcym etapie jedynie dążenia podtrzymania życia, a spośród uczestniczących w zaawansowanej cywilizacji i dysponujących rozległą nieraz wiedzą większość ludzi błąka się po manowcach antropocentryzmu, nie pozwalającego na dojrzenie inspirującej perspektywy rozwoju kultury. Niemniej zwiększa się liczba ludzi, którzy nie mieszczą się w ciasnej dawnej tożsamości.

Nic zresztą w tym dziwnego, umysł człowieka, kiedy odkrył wielkość i bogactwo zjawisk świata nie potrafi już powrócić do myślenia kategoriami wyobcowanej jednostki biopsychicznej, natomiast chce objąć obszarem swojego "ja" całą kulturę i cały kosmos. Każda próba amputacji tej poszerzonej świadomości będzie źródłem bólu egzystencjalnego i związanych z nim zaburzeń funkcjonowania człowieka. Niemożność znalezienia dla tej poszerzonej świadomości konstruktywnego kierunku rozwoju owocuje szukaniem środków zastępczych w postaci różnych postaci idei antropocentrycznych czy religijnych.

Zadaniem kultury jest więc ułatwienie ludziom osiągania konstruktywnej świadomości i uwalniania się ze ślepych uliczek, w które zostali wtłoczeni przez historię szukania po omacku swojej gatunkowej roli i znaczenia w świecie oraz własnej tożsamości.

Włączenie wszystkich ludzi, a w zasadzie wszystkich kręgów kulturowych, w obszar świadomości świata to zadanie nie tylko realne, ale i stosunkowo proste, bo podświadome odczucie tego kierunku i wola podążania w nim są obecne we wszystkich ideach w historii kultury, nawet tych, które w działaniach praktycznych negowały, czy niszczyły dotychczasowy dorobek kultury cywilizacji.

Mówiąc o świadomości w świecie człowiek, nawet podejmując się pełnienia tej roli, nie może utożsamiać jej z sobą. Może on się spodziewać ujawnienia się w świecie innego nośnika świadomości - astronomia przewiduje istnienie w obrębie kosmosu milionów obiektów, w których mogą powstać warunki na wyewoluowanie świadomości, a teoria chaosu stwierdza, że możliwość jest równoznaczna z koniecznością, jeżeli tylko obszar przestrzenno - czasowy jest wystarczająco duży. Postawa antropocentryczna już dziś globalnie nie panuje. Zmiana została już zainicjowana. Na razie nie odkryto innego nośnika świadomości, ale powstała gotowość na istnienie innych poza człowiekiem świadomości i kontaktów z nimi i akceptacja alternatyw przyszłości z nimi potencjalnie związanych.

Człowiek to także cząstka systemu życia biologicznego, więc aby istnieć i rozwijać się musi zapewnić trwanie i rozwój całemu systemowi. Kiedy będzie chciał zaludnić kosmos, to musi zabrać ze sobą i utrzymać w podróży cały system. Te zagadnienia stały się już dość powszechnie zrozumiałe w kontekście zagrożeń ekosystemu ziemi przez cywilizację, a pierwsze głosy na ten temat występowały już w starożytności.

Człowiek jako organizm biologiczny też powinien się rozwijać, tj. kultura ma stwarzać warunki, w których możliwości organizmu człowieka będą rosły, a przynajmniej, w myśl zasady primum non nocere, organizm nie będzie się degenerował. Kultura musi przeprosić się z eugeniką, podjąć jej dotychczasowy dorobek i realizować jej postulaty.

System życia biologicznego to nie tylko system podtrzymania przy życiu człowieka - to organ świata, który nadal ewoluuje i niesie możliwości wykreowania innego, poza człowiekiem nośnika świadomości, czy spełnienia innych, niemożliwych nawet do przewidzenia, funkcji w ramach całego organizmu świata. Kultura ma stwarzać warunki do trwania i rozwoju wszelkim formom życia, a szczególną opieką objąć formy, które stoją u progu zdobycia świadomości. Od innych naczelnych biologicznie różnimy się wykształceniem narządu artykułowanej mowy, która pozwoliła nam na zwiększenie zakresu przekazu doświadczeń nabytych. Abstrakcyjny język, model świata, i kultura były już nieuchronnymi konsekwencjami tegoż. Szybko rozwijająca się biologia dostarcza coraz więcej materiału na temat psychiki zwierząt, więc upowszechnienie zrozumienia bliskości ich do uzyskania świadomości wydaje się rychłe.

Rozprzestrzeniony w ostatnich wiekach antropocentryzm urzeczowił cały pozaludzki obszar życia, dozwalając na samorozwój tylko resztkom gatunków w malejących ciągle rezerwatach przyrody. Mentalność jedni życia była jednak długo obecna w życiu wielu kultur. Nasz język, jeszcze w epoce Renesansu przewidywał formy, psi, robacy, ptaszkowie, czyli formy osobowe dla innych gatunków. Podobnie zresztą w innych językach, głównie ludów agrarnych, tj takich co kształtowały swój język i kulturę w łączności z przyrodą, a nie w zawłaszczaniu i walce z nią. Mamy więc do czego nawiązywać, kiedy będziemy przebudowywać naszą świadomość z właścicieli świata na jego organ.

Inspirację do takiej przebudowy możemy znaleźć nawet w relacjach o kulturach zbieracko łowieckich, czego przykładem jest "Mowa wodza Indian Seattle". W nich jest jednak tylko poczucie jedni, bez podejmowania roli świadomości świata i służby dla jej wzrostu. Natomiast w mitach kultur agrarnych mamy już przejawy odpowiedzialności za świat i konieczności postępowania zapewniającego mu nie tylko przetrwanie, ale i rozwój.

Skoro świadomość i system życia ma się rozrastać, to trzeba także włączać w jego obszar świat przyrody nieożywionej. Ekosystem jest wobec niej systemem otwartym, tj żyje i rozwija się dzięki czerpaniu energii i materii z przyrody nieożywionej. Podobnie zresztą cywilizacja. Ona potrzebuje znacznie więcej zasobów niż ekosystem. Na Ziemi dostępne dla ekspansji życia i cywilizacji są jednak bardzo wąskie obszary przyrody nieożywionej, a przyspieszony rozwój cywilizacji ostatnich wieków, i marnotrawna technologia korzystania z zastanych zasobów, powodują, że obszary te szybko zmniejszają się. A przecież chcemy podnosić poziom cywilizacji, zwiększać możliwości i obszary kultury, rozwijać system życia. Powinniśmy więc poszerzać i obszary przyrody nieożywionej, które będziemy mogli wykorzystać do tych celów, oraz czynić nasze technologie znacznie bardziej oszczędnymi, wydajnymi i bezodpadowymi, tak przynajmniej jak system życia. To już są zadania dla nauki, techniki i gospodarki, zależnych od polityki - ta z kolei jest pochodną kultury, a głównie jej rdzenia światopoglądowego. Trzeba więc przyjrzeć się samej kulturze i zobaczyć jak ona kreuje kształt cywilizacji, jak uruchamia działania ludzi i jakie są jej możliwe dalsze dzieje.

Długo jeszcze, wobec nikłości obszaru 7, kultura będzie wobec reszty świata systemem otwartym, tj. takim co rozpraszając pobieraną energię buduje swoje trwanie i rozwój, zmieniając przy okazji zastany świat we wszystkich rozpatrywanych obszarach. Ze względu na główny cel istnienia kultury - budowę autonomicznego organizmu świata będziemy przyglądać się funkcjonowaniu kultury i oceniać ją pod tym kątem. Zdrowa kultura będzie efektywnie wykorzystywać pobieraną energię do powiększania obszarów świadomości świata, i tworzyć podstawy do dalszego rozwoju w tym kierunku, a więc będzie też powiększać wszystkie obszary objęte systemami życia kultury i cywilizacji. Oczywiście złą, czy chorą będzie kultura taka, która nieefektywnie rozwija świadomość świata, bądź nie rozwija któregokolwiek obszarów całego systemu. Do kryterium wzrostu świadomości świata powrócimy jeszcze przy analizie satysfakcji życiowej ludzi.

Te zadania kultury określone są poprzez ekstrapolację dotychczasowego kierunku rozwoju świata i kultury nieświadomego okresu tego rozwoju. W tę stronę dąży świat mocą własności tworzywa, z których bierze się zdolność do generacji skomplikowanych, stabilnych i odtwarzających się systemów - a bliższy wgląd w to jak się to dzieje dają teoria systemów i teoria chaosu.

Ewolucja życia jest procesem dość dobrze już poznanym, chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden jej aspekt - mało eksponowany - związany z pytaniem o sens pojęcia rozwoju w jego analizie.

Na wczesnych etapach ewolucji występuje zjawisko komplikowania się organizmów (wzrostu złożoności) i, niezależnie od ich możliwości adaptacyjnych w danym środowisku, oraz wykształcania, czy uwsteczniania organów i spełnianych funkcji, możemy zauważyć cechę, która może stanowić trafne kryterium rozwoju. Jest to ilość informacji zawarta w kodzie DNA organizmu.

Na wyższym piętrze ewolucji życia - jakościowo wyższym - tam gdzie występuje już organ centralnego układu nerwowego, jako kryterium można przyjąć potencjalne możliwości przetwarzania informacji. Dla przykładu: mózg mrówki faraona liczy ok. tysiąca neuronów. Znaczy to, że jest on równoważny tysiącu procesorów jednobitowych, a więc liczba możliwych stanów wyjściowych tego "biologicznego procesora" wynosi 21000. To bardzo duża liczba. Biorąc pod uwagę fakt, że każdy neuron oprócz układu wyjściowego (aksonu) ma kilka wejść - dendrytów, mózg mrówki na podstawie kilku tysięcy sygnałów wejściowych jest zdolny podjąć ponad 23000 decyzji.

Według tego kryterium mózg człowieka z dziesięcioma miliardami neuronów daje już niewyobrażalne możliwości przetwarzania informacji, chociaż jakościowo jest podobny mózgowi mrówki. Kryterium to nie wystarcza więc do zdefiniowania wyższego piętra ewolucji jakim są kulturotwórcze zdolności człowieka.

Odbieranie informacji z otoczenia i tworzenie na ich podstawie modelu świata, po to aby na jego podstawie podejmować decyzje dotyczące dalszych działań organizmu, to jeszcze etap przedkulturowy życia ale już ostatni z nich. Pierwszym przejawem powstania kultury jest stworzenie abstrakcyjnego języka do opisu modelu świata powstającego w poprzednim etapie rozwoju. Aparat pojęciowy języka kreuje drugi świat istniejący obok świata doznawanego - model tego świata doznawanego ze strukturą nadaną mu przez symboliczny język.

Model ten nie jest już związany z konkretnym osobnikiem, jak u niższych gatunków zwierząt, ale może istnieć, i istnieje niezależnie jako wirtualny dorobek kultury, natomiast może być on z pewną niedokładnością przyswajany przez różnych osobników.

Obserwowanie procesów środowiskowych, przetwarzanie informacji i stymulowanie procesów natury i kultury. Odpowiada to ogólnemu pojęciu cybernetyki wprowadzonym pojęcia przez Trentowskiego, jako sztuka sterowania.

W sprawach rozpoznania praw natury sytuacja jest łatwiejsza, w modelowaniu praw przyrody dopracowaliśmy się matematycznych postaci tych praw. Można więc obserwować naturę za pomocą czujników przetwarzających informacje z obserwowanych procesów na postać mierzalnych wielkości fizycznych, przeważnie dziś elektronicznych, a więc je można przetworzyć na postać cyfrową i poddać dalszej obróbce komputerowej. Teraz specjalne programy umożliwiają przetwarzanie pomierzonych wielkości według matematycznych modeli praw natury i wypracowanie predykcyjnych sygnały do terowania urządzeniami wykonawczymi, które będą dokonywać pożądane zmiany w naturze.

Na wszystkich trzech etapach sztuki sterowania zaangażowany jest, jak dotychczas, analityk - człowiek, a w zasadzie zespół analityków, i oni w swojej specjalności opracowują założenia dla techniki realizacji tych etapów procesu sterowania.

Praca analityka na wszystkich etapach cybernetyki jest najważniejsza - on musi wiedzieć do czego dąży, a więc i także co ma realizować projektowany system urządzeń. Waga jego pracy rośnie w sferze poszukiwania nieznanych praw natury i model matematycznych poznawanych procesów.

Ta praca może jednak niedługo zostanie wsparta technologią modelowania procesów pracy twórczej mózgu człowieka. Pierwsze układy scalone, symulujące pracę sieci neuronowej, wsparte interakcją ze środowiskiem mogą przejąć część procesów twórczych. Oczywiście będzie to wyzwanie dla filozofów, ale nauka nie czeka na ich opinie na temat znaczenia tej nowej technologii.

W dziedzinach astrofizyki, czy fizyki kwantowej analitykami stają się fizycy, którzy sami podejmują problemy filozoficzne, tylko oni potrafią sformułować pytania zarówno dotyczące praw natury i znaczeń dla samoświadomości człowieka, a zarazem dla kultury. Łatwiej im osiągnąć wymagany poziom filozofii, niż kształceni bez matematyki akademiccy filozofowie. Jednak współpraca myślicieli obu dziedzin postępuje i trzeba mieć nadzieję, że obie środowiska dojdą do wspólnej wiedzy i narzędzi umysłowych skutecznie mierzących się z nowymi problemami nauki i filozofii.

Modelowanie w biologii, w tym ewolucji, jest bliskie metodologicznie modelowaniu praw przyrody, jako że biologia jest częścią natury. Biologiczny materiał naukowy jest przygotowywany na takim poziomie, że matematycy potrafiliby sformułować te prawa w postać modelu matematycznego. Presja ideologiczna wstrzymuje takie prace zabraniając rozwijanie badań na temat wprowadzania fenotypu do genotypu.

Istniejące algorytmu ewolucyjne, działające na zasadzie wprowadzania mutacji do kodu genetycznego umożliwiają rozwiązywanie zagadnień matematycznych, ale nie nadają się do modelowania procesów biologicznych. Biologowie znają matematykę na tyle, że na ogół zaledwie mogą policzyć nikłość prawdopodobieństwa wpływu na ewolucję biologiczną. Wprowadzenie ewolucji do modelu matematycznego ewolucji umożliwiają nowe technologie układów gromadzących własną wiedzę i na algorytmach tych urządzeń zrodzi się metodologia potrafiąca uporać się z wyzwaniami stawianymi naukom biologicznym.

Ta technologia w pierwszym kroku pozwoli na rozpoznanie historii ewolucji, a stąd powstanie silny impuls do naukowego badania historii ewolucji kulturowej. Przyniesie oczywiście także nowe problemy filozoficzne, ale i także filozofowie z konieczności będą musieli opanować najnowszą metodologię pracy naukowej.

Po dokładniejszym rozpoznaniu genotypów, przynajmniej prostszych organizmów można, będzie w modelu wprowadzać zmiany środowiskowe i śledzić wpływ ich na fenotyp i dzięki już znanym mechanizmom wbudowania fenotypu do genotypu można będzie otrzymać model ewolucji biologicznej. W pierwszym kroku należałoby zamodelować takie procesy, które już dokonały się w przebiegającej naturalnej ewolucji i w ten sposób można uzyskać potwierdzenie zgodności budowanego modelu z rzeczywistymi procesami biologicznymi.

Przed przeprowadzeniem takich działań współczesne próby inżynierii genetycznej jawią się jako przedwczesne, a nawet niebezpieczne. Dlatego korzystniejsze jest skierowanie prac w inżynierii genetycznej ku stymulacji, tym bardziej że rozpoznane są warunki korzystne dla rozwoju ewolucji. Oczywiście pozostaje problem z treścią użytym tu pojęciem "korzystne", ale ta treść ta powinna być przedmiotem szerszej dyskusji społecznej, na tle ogólnego kierunku rozwoju kultury.

Bardziej skomplikowana jest praca naukowa w obszarze kulturowych urządzeń wirtualnych. One często nie posiadają twardego lub czytelnego nośnika materialnego i pozostają w osobowościach ludzkich jako standardy myślenia czy postępowania. Analityk musi wyodrębnić w tych urządzeniach występujące jakości zaproponować parametryzację i wprowadzić ich miary w postaci liczbowej.

Kiedy uzyska porównanie rozpoznanych jakości, to można przypisać im wartości liczbowe w otwartym zakresie 0 - ?, a wówczas można cały zakres przeskalować do zakresu 0 - 1, jaki zaproponowano dla wymiarów duchowości.

W różnych obliczeniach, nawet w naukach społecznych, skutecznie wykorzystuje się logikę rozmytą i uzyskuje się spore dość wysokie poziomy istotności takich szacunków. Perspektywa humanistyczna może być implementowana w analizach ilościowych procesów społecznych, a szczególne znaczenie może tu mieć znajdowanie nowych jakości i miar ich reprezentacji liczbowej. Zwykłe sondaże n mówią niewiele więcej ponad to, co zakładał ich autor czy zleceniodawca.

Wobec obecności w przyrodzie wielu gatunków o rozbudowanej komunikacji międzyosobniczej oraz, wynikających z budowania w umyśle modelu świata, zdolnościach do posługiwania się językiem symbolicznym, powstanie u któregoś z nich takiego języka przekazywanego innym osobnikom było tylko kwestią czasu. Kultura jest więc naturalnym procesem ewolucji - jej powstanie wynika bezpośrednio z etapów poprzednich, a rozmaitość kultur jest następstwem wykształcenia się różnych form języka opisującego świat.

Przemiany w świece dokonują się także przez działanie innych, poza człowiekiem, gatunków, ale wytworzenie kultury umożliwiło dokonywanie tych zmian w sposób celowy i na dużo większą skalę niż pod wpływem życia nieświadomego.

Zatem kulturę możemy zdefiniować jako system przemian świata dokonywanych na podstawie wniosków wyprowadzonych z analizy wirtualnego modelu świata określanego przez aparat pojęciowy i konstrukcje języka, w którym ten model powstaje. Dotychczas znamy wyłącznie kulturę człowieka, więc dalsze rozważania będą poświęcone tylko niej, aczkolwiek ogólnie rzecz biorąc nie muszą się tylko do niej ograniczać.

Kultura jawi się więc jako byt związany już nie z jakimś pojedynczym osobnikiem biologicznym, ale z całym gatunkiem, który na przestrzeni dziejów interpretuje i przemienia świat oraz nadaje mu strukturę. Kultura stanowi więc wirtualną reprezentację świata - wyższe piętro ewolucji, wyrosłe z systemu biologicznego życia i zawierające je jako swój podsystem, ale nie sprowadzalne do niego, gdyż będąc systemem wyższego rzędu, jako swoje podsystemy ma cały obszar dostępnej jej rzeczywistości.

Przemiany świata dokonywane przez kulturę, jak to przestawia rys. 3, polegają na celowym sterowaniu strumieniem energii (tej pierwotnej, docierającej z kosmosu, a za jej pośrednictwem także i energii będącej w bezpośrednim władaniu cywilizacji) w określonych obszarach świata, przez co wybrane elementy materialnego i duchowego dorobku cywilizacji zasilane tą energią podlegają stymulowanym przemianom.

Znalezienie odpowiedzi na pytanie: czy, i które przemiany kultury możemy uznać za jej rozwój wymaga określenia kryterium porównywania stanów systemu. Sam materialny dorobek cywilizacji jest miarą wątpliwej jakości, gdyż dokonuje się on zawsze kosztem innych obszarów przyrody żywej i nieożywionej. Możliwości technologiczne w różnych dziedzinach działalności człowieka to tylko narzędzie, czyli zbyt mało, by za ich pomocą mierzyć poziom całego systemu. W tym kontekście jedynym rozsądnym kryterium wydaje się być tu stan świadomości, czyli wiedza systemu o sobie samym. To, że system pozyskuje teraz wiedzę o sobie poprzez umysły ludzi nie zmienia faktu, że wiedza ta należy do systemu. Kosmos wykreował bowiem życie, a w nim świadomość ludzką i kulturę, a więc wszystkie te elementy są częścią kosmosu - stąd wiedza ludzi o wszelkich przejawach funkcjonowania kosmicznego systemu jest samoświadomością kosmosu. Człowiek, a więc system kulturowy, jest reprezentacją świadomości kosmosu.

4. Człowiek w systemie kultury

System kulturowy to człowiek jako gatunek - byt wirtualny obejmujący sobą świadomość kultury i kosmosu. System ten instaluje się w jednostkowych świadomościach ludzi wraz z przyjmowaniem piętra ponadjednostkowego dorobku, a głównie języka i doświadczaniem realizacji kultury w podsystemach społeczeństwa, społeczeństwa i cywilizacji.

Dzięki komunikacji pomiędzy realizacjami jednostkowymi i modyfikowanym przez nie środowiskiem (cywilizacyjnym, biologicznym i fizycznym) byt wirtualny - człowiek kumuluje swoje doświadczenia i podlega ewolucyjnym zmianom.

Dokładniej, system kulturowy to wiele podsystemów, opartych na różnych treściach duchowych niesionych przez języki naturalne społeczeństw w nich wychowanych, oraz przeżywających je w toku swych dziejów. Podsystemy te komunikują się ze sobą oraz wymieniają się treściami, ale w ten sposób, że importowane treści zostają przepracowane przez importera tak, że stają się samodzielnym produktem danego podsystemu, często zupełnie niepodobnym do oryginału, który stanowił tylko impuls inicjujący samodzielne opracowanie. System kulturowy zawiera więc wyłącznie swoje własne produkty, a komunikacja pomiędzy różnymi opcjami kulturowymi napotyka na największe przeszkody właśnie tam, gdzie dokonana została wymiana treści, gdyż wbrew oczekiwanej zgodności znaczeń, przedstawiają one w tych systemach coś innego, obcego.

W systemie kultury jako części organizmu świata obsadzamy człowieka, jako gatunek w roli motoru kultury, natomiast, kiedy chcemy wejść do jej wnętrza i przyjrzeć się jej funkcjonowaniu, pojawiają się ludzie. To właśnie ludzie wyznaczając ścieżki przebiegu swojego życia podejmują działania, które mają konsekwencje dla życia kultury i charakter przemian świata, którą ona powoduje. Te ścieżki życiowe ludzi i podejmowane przez nich działania mogą być oczywiście różne, jak niepowtarzalni są ludzie i warunki w których działają, niemniej jednak ci niepowtarzalni ludzie są produktem zastanej przez nich kultury i to ona wyznacza ramy, w których musi mieścić jednostkowy byt ludzki, jego świadomość i działania we wszystkich obszarach jego egzystencji. Kultura stwarza warunki w których ludzie działają i wyposaża w środki realizacji ich własnego życia, które to z jej perspektywy stają się planem akcji dziejowej. W ten sposób, ludzie znikają, a pojawiają się jako reprezentacja kultury człowieka, czyli system nadrzędny wobec ludzi. Psychologiczna kategoria kształtu duchowego ludzi urasta do rangi świadomości świata.

Treść tak określonego duchowego wyposażenia jednostek, na których budują swoje życie nazywać będziemy mitem dziejotwórczym. Mit będzie więc podstawową kategorią opisującą system kulturowy i wszelkie rozważania o kształtach kultur będą rozpoczynały się od określenia mitu, który obecny w psychice ludzi staje się planem akcji dziejowej badanej kultury.

Człowiek rodzi się w środowisku kulturowym, które zawiera skumulowaną świadomość ubiegłych pokoleń, specyficzny dla danego języka aparat pojęciowy, wyobrażenia o świecie, życiu, i przeświadczenie o roli człowieka i drodze do jej spełnienia.

Mit dziejotwórczy, to wyposażenie duchowe jednostki. To budowane na tych przeświadczeniach jej odczucia codziennych, a i wyjątkowych sytuacji, to jej relacje z najbliższymi, a także ludźmi z którymi chce, lubi, a też i musi współpracować, to stosunek do wszelkich instytucji życia prywatnego i zbiorowego. Wartością mitu jest jego produkt, czyli struktura powstała z funkcjonowania jednostek opanowanych jego treścią. Skojarzenie z automatem komórkowym, jest tu nieprzypadkowe, i właśnie ono może służyć do wyjaśnienia czym jest mit dziejotwórczy.

Otóż nie jest on projektem struktury, ani programem, który ma taki projekt zrealizować.

Struktura ma powstać właśnie w toku życia, jako produkt uboczny mitu, czyli jako wynik życia jednostek, które w micie realizują siebie. To właśnie różni Mit od ideologii, które tworzą projekty przy biurku, a później starają się zmusić życie i ludzi do zmieszczenia się w wyznaczonych im ramkach schematu, zawsze bardziej prymitywnego niż prawdziwe życie. Mit dziejotwórczy staje się podłożem, na którym powstaje duchowość, a ona będzie nieść informację podporządkowujące sobie wszystkie podsystemy kultury.
W tym sensie świadomość człowieka jest elementem spoza jego biologii - jest elementem organizmu wyższego rzędu, elementem kultury, który odczuwa jako coś zewnętrznego, do tego zresztą stopnia, że w odległych epokach widziano w niej ducha, a później Boga, czy choćby jego władczy głos.

Powstaje zatem złożony system zależności ludzi od obecnej w nich świadomości, a w zasadzie tej jej części, którą zdołali przyswoić, oraz zależności pomiędzy ludźmi, z których każdy osobnik jest trochę inny, bo wziął z ogólnego dorobku troszkę inną porcję, oraz przeszedł inną drogę, zwracającą jego uwagę na inne sprawy.

Ta świadomość indywidualnie rzutowana na jednakową u ludzi sferę biologiczną, modyfikowaną tylko wrodzonym temperamentem natrafia na twarde podłoże biologii z jej instynktami i ograniczeniami.

Instynkty są władzą ostateczną w ocenie zjawisk, mimo, że rzadko dochodzą do świadomości. Tłumaczeniem ich na język intelektu zajmuje się mit, i to on logizując cały wewnętrzny i zewnętrzny świat człowieka, będzie jedyną płaszczyzną rozumienia siebie, świata, i komunikowania się z innymi.

Obecność mitu w psychice jednostki sprawia, że realizuje ona precyzyjnie treść kultury umacniając swoimi codziennymi decyzjami życiowymi tę treść, dając kulturze stabilność jej trwania.

Kultura jest więc specyficznym odtwarzającym się systemem, w którym funkcjonuje mit formujący jej uczestników tak, aby realizowali jego postulaty, a tym samym utrwalali i rozwijali kulturę opartą na tym micie. Rdzeniem kultury i jednocześnie źródłem podstawowych treści mitu jest język określający swoim aparatem pojęciowym model świata, człowieka i podstawowe relacje pomiędzy nimi, czyli światopogląd.

Kiedy proces ten jest niezakłócony treściami innych kultur, automat działa sprawnie i kultura umacnia się. Stabilność kultury trwa tak długo, dopóki mit jest żywy, tj. dopóki potrafi wypełniać sobą psychikę jej uczestników, dopóki daje jednostce wewnętrzną siłę i odporność na podważające go doświadczenia. Tak jednak nie musi być, kiedy mit wypala się, przestaje pobudzać do twórczych działań, kultura co prawda trwa, ale ulega stagnacji i słabnie.

Ewentualne próby zmian w intelektualnej interpretacji świata, niezgodne z aparatem pojęciowym naturalnego języka mają tylko powierzchowny charakter, i są najwyżej czynnikiem zakłócającym w utrwalaniu treści kultury, powodując niewydolność społeczności w realizowaniu treści swojego naturalnego mitu, jak i zmienionego nieprzystającymi do istniejącego aparatu pojęciowego interpretacjami intelektualnymi.

Ta nierównoważność kultury i mitu organizującego jednostki może zakłócić stabilność układu powodując u jednostek silny dysonans poznawczy, osłabiający ich skuteczność w utrwalaniu swoim życiem treści kultury. System słabnie, staje się mniej wydajny we wszystkich obszarach działalności i podatny na zewnętrzne zakłócenia.

Te zakłócenia, czy siła obcych wpływów powodują rozpad organizmu kultury na konkurujące ze sobą subkultury generujące różne modyfikacje mitu, czy nawet atomizację jej uczestników wyjaławiającą ich duchowo i sprowadzającą ich funkcjonowanie do zachowań przedkulturowych.

Dziś nie ma możliwości trwania izolowanej kultury, wobec czego wpływy obce są elementem codziennym i one to powodują, że w ramach jednej kultury tworzą się liczne subkultury modyfikujące podstawowy, naturalny dla niej mit. Modyfikacje te nie mają głębokiego charakteru, mogą jednak powodować odczucia silnych podziałów w społeczeństwie, jako że wspólne tło jako oczywistość jest mniej widoczne, a deklaracje różnic znacznie większe niż ich istotnie istniejący powierzchowny charakter.

Te różnice subkultur zaczynają jednak mieć znaczenie, kiedy przedostają się do polityki i kształtują instytucje życia zbiorowego w sposób mniej lub bardziej zgodny z treścią rdzenia kultury, jedyną, która może zapewnić skuteczność działań politycznych i społecznych.

Taki wielopłaszczyznowy zbiór subkultur trafia na różnorodność warunków środowiskowych, w których kształtują się ludzie, i przez to współczesne społeczeństwo jednej nawet kultury wydaje się nieprzeliczalną mozaiką typów.


Rys. 4. Przepływ informacji w systemie kulturowym

Dopóki jednak rdzeń kultury, czyli uwarunkowany językiem naturalnym światopogląd trwa, wszelkie modyfikacje kultury indywidualnymi zamiarami i dążeniami jej uczestników, a nawet większość form jej zaprzeczania nie ma większego wpływu na zasadniczą treść kultury i kształt duchowy kolejnych pokoleń. Rdzeń kultury odtwarza się, a przy niezgodności warstwy intelektualnej, czy bieżącej polityki z jej treścią spada tylko jej wydolność, i może tak przez wieki tkwić w marazmie. Jeżeli przez ten czas nie zaniknie zupełnie, to w każdej chwili, może powrócić do form zgodnych z jej treścią - wygenerować nowy wyrażający ją mit i zabłysnąć nowym blaskiem.

5. Przepływ informacji w systemie kulturowym

W systemie kulturowym wyróżnić możemy podsystemy społeczeństwa i cywilizacji oraz wiele egzemplarzy (schemat pokazuje tylko po jednym) podsystemów organizmu i osobowości związanych z poszczególnymi ludźmi reprezentującymi daną kulturę. Rys. 4. przedstawia strukturę systemu kulturowego, a właściwie jednego z podsystemów dla konkretnej opcji kulturowej właściwej dla zwartej społeczności np. narodu czy wspólnoty językowej.

Oprócz zdefiniowania pojęć określających poszczególne podsystemy kultury, ważnym zagadnieniem jest uchwycenie charakteru przepływu informacji pomiędzy tymi podsystemami, oraz same treści poszczególnych przekazów. O ile charakter przepływu informacji jest wspólny dla wszystkich kultur, to treść jej jest charakterystyczna dla konkretnej egzemplifikacji kultury i powstaje w ciągu historycznego procesu jej przemian.

Przedstawiony przepływ informacji w systemie kulturowym jest ciągłym procesem zamykającym się poprzez wyróżnione tu podsystemy systemu. Wszystkie one są wynikiem wdrażania wirtualnego piętra kultury człowieka, czyli jej duchowości.



6. Duchowość

Duchowość jest siłą organizującą systemu kulturowego. Przejawia się we wszystkich podsystemach kultury i jej obieg poprzez te podsystemy nadaje im specyficzny charakter w zależności od treści niesionych przez jej zasadnicze wymiary: tożsamość, układ odniesienia i transgresję.

Jednostka ludzka obcując ze środowiskami przyrodniczym, cywilizacyjnym i społecznym doznaje odczuć świata, które wzbudzają w niej odczucia w kwestiach: a) własnej tożsamości, od poczucia wyobcowania w świecie, poprzez identyfikację z różnymi podsystemami świata i społeczeństwa do poczucia integracji z całym kosmosem, b) systemu odniesienia (hierarchia wartości), c) transgresji (kierunki dążeń przekraczających ograniczenia zastanej postaci świata). Wymiary duchowości wynikają z interpretacji sposobu, w jaki w kulturze interpretuje się upływ czasu. Tożsamość wynika z pamięci historycznej, opowieść tożsamościowa relacjonuje jakimi ścieżkami rozwijała się kultura, a w przypadku poszczególnych ludzi zawiera także pamięć o pokoleniach przodków, co umiejscawia jednostkę w społeczności i kulturze. Transgresja jest wynikiem antycypacji przyszłości, czyli oczekiwanych idei, które angażują wysiłki życiowych ludzi. System odniesienia określa w jaki sposób powinni ludzie postępować dziś, jakie przyjmować standardy wobec dziejących procesów wyznaczających środowisko w których przychodzi żyć. Te stosunki do czasu wystarczają do określenia przestrzeni duchowej - inne wartości duchowe (jakie mogą być rozpoznane) mogą być s[prowadzone do relacji kultury do czasu. Odczucia te definiują kształt duchowości jednostki i staną się bazą, na której zbuduje ona swoją osobowość, będącą zarazem obecnością całego systemu kulturowego w tej jednostce w kształcie modyfikowanym samodzielnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Duchowość jednostki jest zatem w dużym stopniu kopią jej prototypu w przekazie kulturowym kopią jej prototypu w przekazie kulturowym.

Ponieważ teoria kultury jest produktem i elementem kultury, siłą rzeczy musi na sobie nosić piętno specyficznej duchowości kultury, która taką teorię wypracowała. Nie może być więc teorii kultury obiektywnej - nie zależnej od żadnej kultury, ani uniwersalnej - wspólnej dla wszystkich kultur. Tak poszukiwana kiedyś obiektywność nauki leży w gruzach - nie ma jednak czego żałować, gdyż ta niefortunna hipoteza (czy dążność) odsunęła na margines rozważania na temat istoty kultury, skazując ją na niewydolność i kryzys.

Pierwszym i najistotniejszym przejawem odbieranych wrażeń ze świata jest podświadome odczucie istoty świata, siebie i swojej w nim roli, nazywane mitem dziejotwórczym. Prototyp tego pojęcia zaczerpnięty jest od Jana Stachniuka. U Stachniuka }mit dziejotwórczy przedstawiony jest jednak raczej literacko niż naukowo, a w jego opisie są też elementy spoza przestrzeni duchowości. Zawiera jednak na tyle dużo elementów zdefiniowanego tu pojęcia mitu, że przyjęto dla niego Stachniukowe określenie. Pojęcie mitu dziejotwórczego wiąże się z pojęciem mitu kojarzonego z mitologią w ten sposób, że dawne mitologie ludów, kiedy jeszcze były żywe, wyrażały obrazowo ich mit dziejotwórczy. Teraz z perspektywy wieków odczytywane są jako nierozumne bajki, a mity funkcjonujące dziś i stanowiące oparcie dla naszej kultury pozostają nierozpoznane i są przyjmowane jako oczywistość, nawet takie, które przyjmowane są jako prawdy naukowe (tu wskazać przykład trwania przez kilka wieków mitu racjonalistycznego).

Rys. 5. Przestrzeń duchowości

Na rys. 5. przedstawiającym przestrzeń duchowości tożsamość oraz pozostałe wymiary duchowości znormalizowane są do zakresu 0 do 1. Wymiar tożsamości, określający jak jednostka odczuwa obszar swojego "ja", rozciąga się od skrajnego personalizmu (wartość 0 na skali od 0 do 1,0) poprzez różne zakresy identyfikowania się z grupami ludzi oraz z obszarami przyrody do odczucia pełniej jedni z całym kosmosem (wartość 1).

Personalizm charakteryzuje się ostrą granicą przejścia od "ja" do "nie ja", przy czym "ja" ograniczone jest do jednej jednostki ludzkiej. Im dalej na osi tożsamości od personalizmu tym bardziej zakres "ja" poszerza się poza jednostkę, a granica pomiędzy "ja" i "nie ja" staje się coraz bardziej nieostra - jednostka identyfikuje się wówczas z coraz to szerszym otoczeniem (społecznym i przyrodniczym). Zakres "ja" staje się miernikiem identyfikacji z systemem kulturowym i oczywiście zdolności do aktywnego uczestnictwa w kulturze. Tożsamość jako element duchowości, w pierwszorzędnym znaczeniu, dotyczy kultury - całemu systemu, a dopiero drugim znaczeniu, podsystemów kultury - ludzi, społeczeństwa i cywilizacji.

Wymiar układu odniesienia rozciąga się od czystego racjonalizmu (wartość 0) do estetyzacji i sakralizacji całego świata (wartość 1). System wartości układu odniesienia jest powiązany z emocjonalnym zaangażowaniem akceptowanych norm i wartości, a kiedy wśród tych emocji występuje odczucie sacrum wówczas stanowi element religii. Wszelkie systemy religijne, niezależnie od treści ich doktryn odwołują się w gruncie rzeczy do tych systemowych własności kultury i realizują w jakiś, mniej lub bardziej udany sposób systemowe własności religii.

Natomiast transgresja, na którą składają się intencjonalne czynności ekspansywne i inwencyjne, rozciąga się od odczucia statyki (niezmienności) świata i człowieka (wartość 0) do odczucia braku granic rozwoju i potrzeby aktywnego i twórczego uczestnictwa w nim (wartość 1). Odczucie statyki świata rodzi problem właściwego odczytu odwiecznego stanu, natomiast transgresja stymuluje podejmowanie decyzji co do kierunków rozwoju. Dlatego też wszelkie doktryny zakładające statyczną wizję świata mogą z pełnym przekonaniem głosić wieczność swoich prawd i postulować wstrzymanie wszelkiej aktywności na rzecz rozwoju, co oczywiście nie zmienia faktu, że nie dająca się całkowicie wytłumić transgresja będzie w niezgodzie z wiecznymi prawami i ich głosicielami. Doktryny dające wsparcie transgresji też bynajmniej nie są wolne od siania niepokoju. W ich przypadku jest to jednak niepokój twórczy, związany z wolą rozwoju, trudnościami w określeniu jego kierunków oraz odpowiedzialnością (o ile taka występuje w danej kulturze) za podjęte decyzje i działania. Efektem funkcjonowania w ludziach transgresji jest powstawanie u nich wizji przyszłego świata, jako alternatywy do świata zastanego.

Nieświadomość jest głównym problemem dzisiejszego świata - nieświadomość istoty kultury i fundamentalnych praw jej rozwoju. Stan ten jest wynikiem uchylania się nauki od badań nad duchowością człowieka, jako determinantą treści kultury, a zgubną konsekwencją jego - pozostawienie tego terenu wszelkiemu zabobonowi i manipulacji. Podjęcie szeroko zakrojonych badań nad duchowością i całym systemem kulturowym wydaje się obecnie być najpilniejszym i najważniejszym wyzwaniem dla współczesnej nauki.

Należy mieć nadzieję, że przedstawiony szkic teorii kultury wraz z literaturą, która stanowiła inspirację do jej sformułowania staną się nie tylko początkiem intensyfikacji badań naukowych w tej dziedzinie, ale i źródłem nowego samookreślenia się człowieka w świece, jako świadomości kosmosu.

Przedstawiony model dotyczy homogenicznej kultury, która swoistą duchowością organizuje swoje podsystemy i odtwarza swój system. W przypadku społecznościach wielokulturowych różne kultury organizują własne systemy, odtwarzają swoje podsystemy oraz współistnieją z różnymi obszarami współpracy, napięć i walk. W tych przypadkach należy rozważać odrębne systemy, nie tylko w zakresie treści, ale nawet w zakresie struktury. Struktura opisana w naszej teorii kultury jest dość pojemna, ale badacz, szczególnie w oglądzie kultury dalekiej od kręgu mentalności europejskiej, winien zastanowić, czy zaproponowana struktura będzie kompletna i adekwatna do przedmiotu jego pracy.

7. Typy kultur

Dotychczasowe rozważania dotyczące teorii kultury dotyczyły głównie jej ogólnej struktury, mimochodem tylko zaznaczono, że kultury, oparte na różnym odczytaniu rzeczywistości i tworzące różne modele świata, funkcjonują inaczej. Warto więc jeszcze rozpoznać podstawowe typy kultur jakie wykształciły się w toku dziejów z kontinuum możliwości przewidzianych przez odpowiadające im miejsce w przestrzeni duchowości. Teoretycznie jakaś opcja kulturowa może być zbudowana na podstawie duchowości z dowolnego punktu określającego ją w przestrzeni duchowości (rys. 5.). Można też znaleźć w historii przykłady kultur z duchowością obejmującej całe spektrum przestrzeni duchowości. Niemniej jednak w rozwoju historycznym kultury ewoluują w kierunku coraz to pełniejszej realizacji postulatów duchowości, więc ich stabilne formy określane są przez miejsca na brzegach schematu przestrzeni duchowości, a miejsca oddalone od brzegów reprezentują kultury w stadium niestabilnym, kształtujące się dopiero i migrujące w kierunku brzegów tej przestrzeni.

Do utrzymania się kultury w świecie, w którym robi się coraz ciaśniej, potrzebna jest jej odpowiednia wydolność cywilizacyjna, co skazuje na zaniknięcie ich opcji nie uczestniczących w budowie coraz bardziej zaawansowanej cywilizacji. W następstwie takiej selekcji na arenie dziejów we współczesnym świecie pozostały tylko dwie opcje kulturowe: agrarna i koczownicza oraz zanikająca kultura zbieracza-łowcy, ale ważna ze względu na to, że niesie w sobie wiele różnych doświadczeń i prób określenia się człowieka w świecie oraz różnych prób zarysowania struktury świata, które okazują się odkrywcze dla jednowymiarowo rozwijających, nawet wysoko cywilizowanych kultur współczesnych. Zbieracz-łowca stał się podłożem, na którym powstały te dwie stabilne opcje kulturowe, rolnika i koczownika.

Obie stabilne opcje kulturowe nie zrealizowały jeszcze do końca swoich postulatów, istnieją więc jeszcze w formie niestabilnej, a duchowość ich ulega przeobrażeniom. Wydaje się jednak, że jedyne stabilne miejsce w przestrzeni duchowości, które daje szansę na trwanie danego kształtu duchowości i nieustanny rozwój kultury to miejsce w przestrzeni określone współrzędnymi (1,1,1), tj. duchowość, w której zakres tożsamość ludzi rozciąga się na cały kosmos, wszelkie aspekty świata i życia podlegają sakralizacji (nie ma sfery profanum), a postawy transgresyjne są powszechnie generowane i wspierane przez treść kultury.

Na drodze do tego punktu znajduje się kultura agrarna - posiada w swojej treści postulaty rozwoju wszystkich trzech składowych duchowości - brak jej tylko świadomości potrzebnej do konsekwentnego podążania drogą prowadzącą do ich pełnego wdrożenia. Kultura koczownicza nie jest w stanie zrealizować swoich postulatów, gdyż oznaczało by to załamanie się jej cywilizacji, musi więc odejść od linii określonej współrzędnymi (0,0,x) albo zginąć.

Dla zilustrowania drogi jaką duchowość kształtuje treści kultury podane będą przykłady kształtowania się trzech wspomnianych opcji kulturowych. Bardziej obrazowo zostały przedstawione w esejach pisanych dla czasopisma "Zielone brygady", ruchu zielonych oraz w serwisie postulującym kulturę Prawii, jako antycypację kultury jutra.

Zbieracz-łowca

Kultura zbieracza-łowcy, niesłusznie dziś marginalizowana, wykształciła najważniejsze elementy systemu kulturowego, które uczyniły ją trwałym elementem świata. Nadała światu strukturę poprzez aparat pojęciowy języka i zgromadziła bazę wiedzy przekazywaną kolejnym pokoleniom, zapewniając tym możliwość nieograniczonego trwania wykreowanego przez siebie wirtualnego świata. Ona też wytworzyła pierwszy system wartości postulujący moralny obowiązek zachowania środowiska przyrodniczego i stosowania się ludzi do praw przyrody oraz tożsamość człowieka jako integralnego elementu przyrody.

Znaczenie i aktualność tej paleolitycznej duchowości, po tysiącleciach doświadczeń z wyobcowaniem człowieka ze świata, odkrywamy dopiero dziś. Zapoczątkowany wówczas cykliczny rozwój kultury, jako realizacji postulatów duchowości i określanie jej na nowo w każdym pokoleniu trwa do dziś.

Holistyczny charakter jej tożsamości powodował, że z przyrody wyodrębniano logicznie najpierw człowieka, jako gatunek, później grupę żyjącą razem, a na końcu dopiero członków tej grupy. Takie były zresztą odczucia świata i wymogi życia. Świadomość grupowa dominowała więc nad świadomością jednostkową, i dzięki temu społeczeństwo zbieracza-łowcy zachowywało się jak jeden nieśmiertelny organizm, a filozofia życia wynikała z rozważań nad przetrwaniem zbiorowości. Ten zbiorowy i historyczny organizm w połączeniu ze zrozumieniem różnicy pomiędzy światem doznawanym, a wirtualnym opartym na wiedzy, powołał do istnienia świat ducha, jako reprezentację kultury. Sens tego genialnego odkrycia został zrozumiany dopiero przez nowożytną naukę, która potrafiła zinterpretować go bez uciekania się do metafizyki.

Pochopnie można oskarżać kulturę zbieracza-łowcy o to, że poniechała wsparcia dla postaw transgresyjnych i nie wytworzyła zaawansowanej cywilizacji. Ta jej właściwość była jednak całkiem naturalna i konieczna w sytuacji niedostatku wiedzy o przyrodzie, z czego archaiczny zbieracz-łowca zdawał sobie sprawę, i wolał pokładać swoją przyszłość w naturalnych prawach przyrody niż w swoich pochopnych pomysłach. Nie wiemy ile było prób wyłamania się z tej zachowawczej mentalności, odkrywamy jednak ciągle ślady zaginionych wczesnych kultur i staramy się dociec jakie były przyczyny ich zaniku, w tym też wiążące się przyjęciem jakiejś zgubnej wówczas filozofii życia.

Wiemy natomiast o rewolucji neolitycznej - udanej próbie dopuszczenia do duchowości wymiaru transgresyjnego, co zaowocowało powstaniem kultury agrarnej. Widać wówczas stan wiedzy o przyrodzie był już na tyle duży, że ingerencja w nią nie zakończyła się niepowodzeniem eksperymentu i zaowocowała kulturą, wpierw rozumianą jako uprawą roli, a później uprawą innych dziedzin kultury. Stąd też w wielu językach pojęcia kultura i uprawa ziemi określane są wspólnym terminem.

Rolnik

Wyrastający ze zbieracza-łowcy, rolnik zachował jego holistyczną tożsamość, religię z uduchowioną przyrodą, zwartą sieciową społeczność. Włączając do duchowości możliwość przekraczania jej zastanej postaci i wykorzystując rozwinięty już intelekt oraz rozumienie praw przyrody zaczął przewidywać zachowanie się środowiska w wyniku możliwej interwencji w jego naturalny kształt, zniósł też lęk przed chroniącym przed taką interwencją tabu.

Efekty przyszły szybko. Unikanie wielu zagrożeń, pewność egzystencji, podniesienie jakości życia uwolniło sporo sił jego cywilizacji dla innych dziedzin kultury - nastąpiło lepsze poznanie świata i stworzenie wielu dziedzin wiedzy - potocznej na razie, ale umożliwiającej artykułowanie w formie intelektualnego przekazu doświadczenia odziedziczonego po zbieraczu-łowcy i świeżo tworzonej kultury agrarnej. Z tego okresu pochodzą, choć spisane były później, pierwsze epokowe dzieła literackie dokumentujące światopogląd i kulturę rolnika jak Rigweda, Avesta, czy Gilgamesz.

Świat w tych utworach postrzegany jest dalej jako jedna całość, choć można go rozłożyć na elementy składowe, związane z różnymi aspektami jego oglądu, świadomość zbiorowa nadal mocno jest wyeksponowana, choć można ją rozłożyć na świadomości jednostkowe, a społeczeństwo - na zespoły funkcjonalne niezbędne przy rozbudowanej cywilizacji obejmującej rozległe tereny i liczne społeczności.

Ten rys mentalności agrarnej postrzegającej świat jako całość, a tylko rozkładającej go na elementy przetrwał do dzisiaj i odżywa w postaci współczesnych idei holistycznych. Nowy element w duchowości rolnika - transgresja - pozwolił mu podejmować śmiałe wyzwania cywilizacyjne realizowane później mozolną pracą i snuć marzenia, które potrafiła zrealizować dopiero cywilizacja przemysłowa.

Transgresja w połączeniu z holistyczną tożsamością wytyczyła drogę do własnej wartości poprzez identyfikowanie się z dziełem, trwającym pomimo śmierci jego twórcy. Cała historia wielkich wynalazków to przykład przedkładania wysiłku twórczego ponad wygodny konformizm.

Dla rolnika zastany świat nie jest światem gotowym. Jego pożądany kształt należy wyprowadzić ze swojego ducha, a później duchem tym napełnić przeobrażaną rzeczywistość. Odczuwane jest to jako uczestnictwo w ciągłym procesie stwarzania świata - działanie podniesione (jak zresztą i cały świat rolnika) do godności sacrum, determinujące więc odpowiedzialność za nie i konieczność wydobycia z potencjalności świata najlepszych rozwiązań. To daje możliwość sakralizacji także swojego życia i odczucia jego pełni. Jeżeli rolnik podejmie próby działań wbrew naturalnym dążeniom przyrody, wbrew jej prawom, muszą go doprowadzić do klęski i okryć wstydem, a nawet hańbą.

Te trzy odzewy sumienia - planu przyrody w człowieku - poczucie pełni życia, wstyd i hańba ustanowiły kryteria moralności pierwotnego rolnika. Do dziś zresztą nie straciły one ani aktualności, ani pełni systemu etycznego.

Dzisiejszy rolnik rzadko uprawia ziemię, robi to zaledwie kilka procent populacji, a reszta zajmuje się czynnościami jakie wymaga współczesna cywilizacja. Niemniej jednak w tych działaniach zachowuje on światopogląd agrarny, taki w jaki wyposaża go naturalny język i historia jego kultury.

Koczownik

W czasie rewolucji neolitycznej nie wszędzie możliwe było uprawianie roli. Górskie hale i rozległe lecz ubogie w wodę stepy pozwalały jedynie na gospodarkę pasterską. Tam gdzie tereny umożliwiające hodowlę były ograniczone, pasterze musieli swoje stada i żyjącą z nich społeczność dostosować do areału łąk oraz zmuszeni byli do respektowania nieubłaganych praw przyrody, podobnie jak musiał liczyć się z nimi rolnik. Najczęściej zresztą takie pasterstwo osiadłe funkcjonowało przy cywilizacjach rolniczych, i w ramach ich kultury stanowiło grupę funkcjonalną.

Inaczej było na azjatyckim Wielkim Stepie i w polodowcowej tundrze Europy. Rozległość terenów stepowych nie stawiała ograniczeń dla stad i populacji ludzi, pod warunkiem, że po wyeksploatowaniu bieżącego pastwiska przenosiły się na inny teren. Wygoda tego rozwiązania okupiona została zmianą mentalności odziedziczonej po zbieraczu-łowcy, na wersję zezwalającą na pasożytniczą eksploatację przyrody. Stepowy pasterz wyodrębnił się duchowo z przyrody i nadał sobie status jej pana i władcy. Tożsamość holistyczną zastąpił personalizm.

Zmiana mentalności na wersją sprzeczną z prawami przyrody pociągnęła za sobą zakłamanie w całym obrazie świata stepowego pasterza. Nowy obraz świata nie mógł wynikać już z naturalnych jego odczuć, bo był z nimi sprzeczny - odczucia te trzeba więc było wytłumić, a na ich miejsce przyjąć jakieś racjonalne uzasadnienie dla nowej idei. System wartości zawężał się do personalistycznie rozumianego człowieka, a reszta świata zaszeregowana została do pozbawionej wartości sfery profanum. Aby system wykładni świata był kompletny potrzebna była jeszcze idea zastępująca sprowadzony do poziomu rzeczy naturalny ład przyrody. Wynalazkiem tym była idea boga gardzącego ziemią i jej prawami, a wprowadzająca abstrakcyjne metafizyczne) prawo, zgodne z potrzebami koczowniczego ducha. Idea ta była trudna do wymyślenia, więc raz wygenerowana podniesiona została do rangi sacrum i pilnie przechowywana przez powołany do tego celu personel władzy duchowej. On to korzystając z uświęconej już idei, mógł drogą racjonalnej interpretacji wyprowadzić z niej treści jakie włożył w nią wynalazca, czyli uzasadnienie mentalności koczowniczej. Idea koczowniczej religii szybko rozprzestrzeniła się na wszystkie ludy wielkiego stepu i w takim stanie duchowości zostały one zaskoczone przepełnieniem się terenów dla koczowniczej gospodarki. Nie było już możliwości powrotu do życia i mentalności respektującej prawa przyrody, ani do życia osiadłego i przyjęcia duchowości agrarnej. Każdy koczujący lud był bowiem, w swoim mniemaniu, panem oraz władcą świata i rezygnacja z tej uprzywilejowanej pozycji była psychiczne niemożliwa. Pozostawała więc walka o utrzymanie tej pozycji, równoważna z walką o przeżycie w zbyt ciasnym już stepie.

W tym momencie stepowy pasterz uruchomił postawy transgresyjne i zaczął doskonalić narzędzia walki oraz przystosowywać do niej swoje duchowe wnętrze. Tożsamość ograniczona do personalizmu, moralność zastąpiona racjonalizmem, a transgresja sprowadzona do walki i eksploatacji świata razem z przyrodą i innymi ludami, którymi udało się zawojować.

Elementem spajającym grupę jest wojskowa hierarchia, jako że walka staje się naczelną formułą organizującą mentalność i życie. Taki hierarchiczny porządek świata, z ideą boga na szczycie, abstrakcyjną ideą, która daje się dowolnie interpretować, utrzymuje się, kiedy koczownik przechodzi do życia osiadłego i zamiast walki i eksterminacji przeciwnika przechodzi na jego niewolenie.

Hierarchiczny system koczownika jest niewydolny. Jeżeli brak mu możliwości ekspansji powoduje, że trzeba przekwalifikować część własnych sił na świat eksploatowany i ta posunięcie prowadzi do zapaści własnego systemu. Tak ginęły wielkie imperia oparte na ideologii koczowniczej, a ostatnie, współczesne już się rozsypują.

Po upadku mitu racjonalistycznego w XX wieku ideologia i uboga duchowość koczownicza nie mają akceptacji we współczesnych społeczeństwach. Tam gdzie trwa mentalność agrarna można dokonać transformacji cywilizacyjnej i oprzeć na niej nową kulturę. Tam gdzie trwa mentalność koczownicza, w kręgach usuniętych przez beneficjantów systemu, rodzą się idee powrotu do zbieracza-łowcy, razem z negacją cywilizacji i kultury. Komentatorzy naszej epoki nie dostrzegają najważniejszego procesu przemian duchowości, a zauważają jedynie wtórne jego skutki i tragedie towarzyszące wyzwalającej się kultury spod błędów cywilizacji koczowniczej. Najbardziej bolesne doświadczenia będą udziałem tych duchowość odbiega najdalej od punktu (1,1,1) rys. 5.

Technologia sieciowa w cybernetyce kulturowej

Technologia pracy sieci zakłada brak wyróżnionych węzłów administracyjnych. Węzłem jest każdy członek sieci, i może on stać się ośrodkiem skupiającym grupę zainteresowanych pracą w projekcie, który on zainicjował. Nie może formalnie podporządkować sobie skupionych ludzi wokół tematu, natomiast każdy członek sieci może zainicjować alternatywną opcję, nawet alternatywny kierunek rozwoju podejmowanego w projekcie zmian tematu.

W ten sposób samoprogramująca się sieć kulturowa podejmuje nowe tematy do uprawy i powołuje zespoły do zmierzenie się z nimi, na wszystkich etapach realizacji, w tym najtrudniejszym - analitycznym etapie, wymagającym zaangażowania specjalistów o najwyższych kwalifikacjach. Tylko za pomocą sieci można zebrać takich profesjonalistów.

Teoria kultury znajduje się teraz na początku rozwoju, który podlega angażowaniu metodologii znanej z nauki stawiającej wymagania łącznego stosowania zaawansowanych narzędzi matematycznych z analizą procesów świadomości. Wykształcenia takich kadr nie można osą gnąc w ramach tradycyjnych programów uniwersyteckich i politechnicznych, natomiast jest to realne poprzez powołanie międzywydziałowych zespołów łączących nauki ścisłe, teorie języka, oraz także z zakresu ogólnej wiedzy o kulturze.

Systemy ekspertowe zawodzą - w nich przejmują przewodzenie specjaliści z wąskiej dziedziny, niekoniecznie najważniejszej dla problemu do którego zostały powołane. Sieć zapewnia, że wszystkie aspekty problemu zostaną przynajmniej zauważone i przedstawione do pełniejszego, specjalistycznego opracowania i w ten sposób nie umkną uwadze. Wszystkie etapy cybernetyki kulturowej, podobnie jak w technice powinny mieć reprezentację w realizowaniu dzieła. Pomiar stanu kultury, praca analityka oraz wypracowanie sygnałów predykcyjnych.

Zdzisław Słowiński, Redaktor naczelny Wydawnictwa "Toporzeł". Wrocław

Wróć do spisu treści