Polak wie i pamięta - ZADRUGA.PL

Przejdź do treści

Polak wie i pamięta

Kneziowie Zadrugi > Kneź Gniewomir - Antoni Wacyk
POLAK WIE I PAMIĘTA

  Sejm Rzeczypospolitej nie zawsze składał się z polakatolików o kukułczych duszach niepolskich. Były czasy, kiedy Sejm Polski wchodzącego na salę obrad nuncjusza papieskiego witał okrzykiem: SALVE, PROGENIES VIPERARUM! (Witaj, rodzie żmijowy!).

 Gdy papieże słali do Polski kohorty jezuickie z zadaniem krzewienia etyki i moralności katolickiej — w tym samym czasie, w okresie Soboru Trydenckiego, było w papieskim Rzymie, siedzibie katolicyzmu, 24 tys. prostytutek opłacających podatek papieżowi.

 Potężna Polska Jagiellonów, Polska Wieku Złotego, Modrzewskich, Ostrorogów — nie była katolickim ciemnogrodem! Skatoliczona dogłębnie Polska epoki saskiej, w dobie największego upadku państwa a tryumfu katolicyzmu, miała ponad 900 klasztorów i zakonów (w Polsce Jagiellonów było ich 70) musiała wyżywić przeszło 50 tys. kleru (bo go wtedy już tyle było!); wówczas to społeczeństwo polakatolików stać było jedynie na wyłożenie 10 mln złp na utrzymanie zaledwie 18,5 tys. lichego wojska, gdy jednocześnie trwoniono na same tylko jedwabie i wina zagraniczne 34 mln złp rocznie.

  Tak zgubne podobno, według naszych bieda-historyków, Liberum Veto, okazywało się dziwnie nieszkodliwe gdy chodziło o interes katolicyzmu. Gdy bowiem w roku 1658 jeden z posłów usiłował zerwać sejm przed uchwaleniem ustawy o wygnaniu innowierców, katolicka większość sejmu ustawę uchwaliła, nie zważając na żadne Liberum Veto.

  Wydany na pastwę biskupów Uniwersytet Krakowski był w Europie ostatnim w przyjęciu nauki Kopernika. Dzieło wielkiego Polaka pozostawało na indeksie papieskim aż do roku 1835. Gdy w roku 1829 Warszawa stawiała pomnik uczonemu, funkcjonariusze Watykanu zbojkotowali uroczystość odsłonięcia pomnika.

  Polska, w której w XVI w. jeden Kraków drukował więcej książek niż cała ówczesna Anglia, stała się w XVIII w. pustynią intelektualną, królestwem katolickich Baków (jezuita Józef Baka, 1707-1780, był symbolem dewocyjnej grafomanii).

  W czasach katolickiej sasczyzny, gdy dochody biskupa krakowskiego wynosiły 1,2 mln złp — gdy Uciemnia Krakowska wydawała na kanonizację św. Jana Kantego 1 mln złp — potrzeba było nacisku obcego ambasadora, by zmusić kler do wpłacenia do skarbu Rzeczypospolitej 600 tys. złp podatku „subsidium charitativum”.

  Papież Klemens XIV instruował swego nuncjusza w Polsce: „... Co szczególnie niepokoi nas, to nie tyle plany zagranicznych ministrów (mowa o zamysłach rozbioru Polski) ile lekkomyślność i obojętność katolików, a zwłaszcza biskupów. Napominamy bardziej patriotycznie nastawionych biskupów, by nie występowali tak mocno w sprawie własnych, choćby najbardziej oczywistych i ważnych pretensji, lecz by przypomnieli sobie, że są w pierwszym rzędzie katolikami, a później dopiero Polakami".

  Gdy Naród Polski legł w walce z moskiewskim najeźdźcą, papież Grzegorz XVI w encyklice z 9. czerwca 1832 roku pozwolił sobie na szkalowanie tych co życie swe za wolność oddali; co więcej, przed ogłoszeniem encykliki przesłał ją rosyjskiemu ministrowi, który dokonał ostatecznej redakcji tego niecnego carsko-papieskiego paszkwilu.

  Znamienna jest zbieżność niektórych dat z dziejów upadającego Narodu. Rok 1717 to data Koronacji Obrazu w Częstochowie. To również data Sejmu Niemego — początek końca Rzeczypospolitej.

  Kler katolicki, w celu ujarzmienia zdrowego ducha Narodu Polskiego, ogłosił patronem Polski biskupa-zdrajcę Stanisława ze Szczepanowa skazanego na karę śmierci legalnym wyrokiem króla polskiego Bolesława Szczodrego (przez kler zwany obraźliwie Bolesławem Śmiałym).

  Gorliwi słudzy papiescy, uznając rdzennie polskie pogańskie pieśni bojowe za dzieło szatana, sprawili że Średniowieczna kantyczka mnichów niemieckich „O Gloriosa Domina” stała się raptem „starodawną pieśnią rycerstwa polskiego — 'Bogurodzicą””.

  Z pięknej słowiańskiej kultury naszych pradziadów nie pozostało nic, żadnego dokumentu, pomnika, rzeźby, malowidła. Wszystko zostało zniszczone przez wandali w sutannach.

  Opracowano na podstawie rubryki „Polak wie i pamięta” z biuletynu zadrużnego “Goreją Wici“, numery 2-6, maj-wrzesień 1944 r., Wielka Brytania.

Wróć do spisu treści