Geneza ideologii państwowej - ZADRUGA

Web site visitor IP alerts
Przejdź do treści

Geneza ideologii państwowej

 

Dokonawszy sprecyzowania kilku nowych pojęć, jesteśmy wstanie wyjaśnić niektóre zjawiska z aktualnej polskiej rzeczywistości. Będzie to wstęp do dyskontowania wysiłku myślowego dokonanego przez nasz zespół na łamach „Zadrugi”.

Podstawą rozumowania są ogólne sformułowania teoretyczne, które miały miejsce w poprzednich numerach „Zadrugi”. Do nich też odsyłamy czytelnika, któremu dedukcje poniższe wydałyby się niejasne.

CIĄG HARMONICZNY

Najpierw musimy uprzytomnić jedną z przesłanek „Teorii rozwoju wewnętrznego Polski”, sprecyzowaną w poprzednim numerze „Zadrugi”, którą nazywaliśmy „ciągiem harmonicznym”. Ciągiem harmonicznym nazywamy łańcuch związków socjalnych, którego pierwszym ogniwem jest polska ideologia grupy (zorganizowana dusza narodu), żyjąca w psychice poszczególnego Polaka pod postacią światopoglądu, tj. mniej lub bardziej uporządkowanego systemu ideałów życiowych; świat duchowy jednostek umeblowany w swoisty sposób, wyznacza prawidłowy typ zachowania się jednostki w życiu codziennym, a więc w gospodarstwie, polityce, kulturze, Ponieważ profil duchowy przeciętnego Polaka, a także typ jego codziennej aktywności życiowej, jest powszechny dla całego narodu przestrzennie i czasowo (od XVII w.), więc też rytm życia zbiorowego ułożyć się musiał w pewne prawidłowe łożyska. Tocząc się tymi łożyskami żłobił on pewien styl polskiego życia w gospodarstwie, polityce i kulturze, osiągając w pewnym momencie swoje optimum, polegające na zharmonizowaniu wewnętrznych postaw z zewnętrznym światem. Stan tego optimum nazwaliśmy „katolicką harmonią socjalna”. Etapy grawitacji do katolickiej harmonii socjalnej są dla nas etapami degradacji. Cały łańcuch tych związków, wynikający z zasadniczych cech charakteru narodowego (tj. personalizmu) rozpatrywaliśmy w płaszczyźnie gospodarczej (grawitacja do bieguna tomistycznego) i politycznej (ciążenie do form społecznych charakteryzujących się rozproszkowaniem, atomizacją, art. „Zasady ekonomiki Polskiej” i „ideał społeczno-polityczny w świetle polskiej ideologii grupy” w 3-m numerze „Zadrugi”). Podkreślaliśmy prawidłowość tych związków, jak i ich końcowego wyniku, który raz już został najpełniej urzeczywistniony w naszych dziejach w epoce saskiej. Innymi słowy: typowy Polak chcący postępować zgodnie i harmonijnie ze swymi ideałami życiowymi tj. w zgodzie z sumieniem, musi doprowadzić do powstania szeregu skutków, których końcowym będzie „katolicka harmonia socjalna”. W XVII i XVIII wieku była nią epoka saska. Ta ku której zbliżamy się w połowie XX w. będzie w zasadzie podobna do epoki saskiej, różniąc się w szczegółach wynikających z „nowej konstelacji zastanej w 1918 roku”.

Główne ogniwa „ciągu harmonicznego” moglibyśmy ułożyć w sposób następujący:

1. polska ideologia grupy: główne cechy charakteru narodowego – personalizm i wtórne cechy charakteru;
2. typ aktywności w poszczególnych dziedzinach życia; „wola minimum egzystencji” w gospodarstwie, indywidualizm wegetacyjny w polityce, sentymentalizm i kontemplatywizm z nastawieniem konsumpcyjnym wobec życia w kulturze;
3. mechanizm życia społecznego, powstający pod naciskiem danego typu aktywności. Zamieranie gospodarstwa, zanikanie życia politycznego, złota wolność, obumieranie państwa;
4. osiąganie stałego poziomu-optimum, tj. katolickiej harmonii socjalnej. Grawitacja do bieguna tomistycznego w gospodarstwie, z nieodłączną sklerozą otoczną, pauperyzacją, kresem demograficznym. Ewolucja do bieguna atomistycznego w polityce. Typ twórczości kulturalnej.

CIĄG REFORMISTYCZNY

Ponieważ Polska nie jest zagubioną w oceanach Atlantydą, lecz przeciwnie, znajduje się wśród bardzo żywotnych i twórczych narodów, skutki tego odczuwa się poprzez nacisk z zewnątrz. Twórcze ośrodki cywilizacyjne z zasady charakteryzują się ekspansywnością, dążnością do wciągnięcia w swój krąg coraz szerszych zakresów rzeczy i ludzi. Wchłonięciu ulega to, co nie jest zdolne do skutecznego oporu. Być może, w jakichś chórach cherubinów niebiańskich, akcje Polski stoją bardzo wysoko, lecz okupuje się to drogą zrezygnowań na doczesnym padole płaczu. Z chwilą. Z chwilą gdy naród przemienia swój byt zbiorowy w bardzo skuteczną drabinkę, prowadzącą mnogie dusze Polaków do bram wiekuistej szczęśliwości w niebiesiech – w języku politycznym nazywa się to upadkiem narodu, rozkładem, słabizną, w oczy biją „nożyce potencjałów zewnętrznych” i w konsekwencji widoczna chętka sąsiadów przeniesienie już całej Polski w lepszy jakiś świat. Wówczas to występuje „odruch spłoszonej błogości” i wola obrony (2-gi nr „Zadrugi”, artykuł J. Grzanki pt. „odruch spłoszonej błogości” i w 3-im nrze „teoria działań reformistycznych”).

Odruch spłoszonej błogości staje się siłą, sprawiającą nowy ciąg skutków, który nazwiemy „ciągiem reformistycznym”. Z odruchu spłoszonej błogości wytryska wola przeciwstawienia się skutkom „nożyc potencjałów zewnętrznych”. Jako owoc poszukiwań wyrastają aprioryczne postulaty antynożycowe. Grozi nam zguba z powodu braku wojska i uzbrojenia? Trzeba więc mieć taką armię, która potrafi państwo obronić! Brak nam samochodów? Ileż ich trzeba posiadać, aby nożyce potencjałów motoryzacji zamknąć? 100 tysięcy sztuk, 200 tysięcy, czy też 500 tysięcy? Załóżmy milion sztuk! Ciężki przemysł? Koleje? Przeludnienie? Analfabetyzm? Teatry? Mundury? Karlenie fizyczne rasy? Sprawny rząd?... „Aprioryczne postulaty antynożycowe” są negatywem nożyc potencjałów zewnętrznych. Noszą one przedziwny charakter. Suma „apriorycznych postulatów antynożycowych” jest rozpaczliwą, aczkolwiek nieświadomą próbą wyrwania się z nurtu historii. Koszmar historycznych uwarunkowań wstecz i w przód jest uchylany przez gorące pragnienie by pewien stan rzeczywistości społecznej zaistniał. W ten sposób powstaje ogólna formuła „koniecznych potrzeb państwa”.

Zagadnienie sprowadza się tylko do wyszukania narzędzi, którymi się posiłkując można będzie zrealizować owe „potrzeby ogólne”. Ułatwia się to sobie na wszelki sposób. (patrz w 2-m nrze „Zadrugi” art. pt. „fikcje błędów i wad”).

Ahistoryczny charakter postulatów antynożycowych - „potrzeb państwa” powoduje to, że są one agregatem luźnych, oderwanych, nie powiązanych ze sobą zadań państwowych. Wyrwanie się z nurtu historii jest tylko pozorne. Środki, którymi można zrealizować owe „potrzeby państwa” są całkowicie w kręgu historycznej rzeczywistości. Państwo jako instrument dysponowania posiadanymi zasobami rzeczowymi i ludzkimi wyjść poza nie nie może. Skazane jest na dysponowanie tym co stworzył dotychczasowy rozwój historyczny. Otóż ten rozwój historyczny jak wiemy z „ciągu harmonicznego”, posiada swój styl i wyraźny kierunek ewolucji. Ewolucja ta doprowadziła do powstania „nożyc potencjałów zewnętrznych”, zaś wola wyrastająca z „odruchu spłoszonej błogości” chce poprzez narzędzie aparatu państwowego skierować ją tak, by zostały spełnione aprioryczne postulaty antynożycowe, czyli „potrzeby państwa”. Koniecznym więc staje się stworzenie „systemu korekcyjnego” przebiegów aktualnego życia narodu, tak, by nurt życia skierowany w inne, uplanowane łożyska, sam następnie niejako doprowadził do zaspokojenia „potrzeb państwowa”. Środek ciężkości problemu tkwi więc w wykonaniu, staje się zagadnieniem technicznym.

Aprioryczne postulaty antynożycowe są łatwo uchwytne, dają się określić z ołówkiem w ręku. Odruch spłoszonej błogości daje siłę motoryczną dla zorganizowanego politycznego działania. Wszystkie zasoby państwa stają wówczas do dyspozycji. Ażeby cel osiągnąć należy zmienić łożyska, którymi płynie nurt życia. Wiąże się to z planem działania i „systemem korekcyjnym” który będzie strumień życia wtłaczał w nowe łożyska, prowadząc do realizacji „potrzeb państwowych”. W ten sposób wyłania się ciąg reformistyczny; główne jego ogniwa można ująć następująco:

a) odruch spłoszonej błogości, przekształcony w wolę „obrony”, uzbrojony w instrument władzy państwowej;
b) aprioryczne postulaty antynożycowe, „potrzeby państwowe”, rysujące się jako wyraźna, a upragniona grupa celów;
c) zasoby ludzkie i rzeczowe w ich aktualnym ukształtowaniu (ciąg harmoniczny), stające do dyspozycji;
d) wizja dróg postępowania „system korekcyjny”, który pozwoliłby cel osiągnąć;
e) mechaniczne pojmowanie (ahistoryczne) istoty problemu.

PRZECIWBIEŻNOŚĆ CIĄGÓW

Spójrzmy uważnie na ujęte w punkty główne ogniwa ciągów: harmonicznego i reformistycznego. Punktem wyjścia pierwszego są treści duchowe zawarte w polskiej ideologii grupy; na nich wznosi się nadbudowa socjalna życia zbiorowego; mamy więc kolejno – polską ideologię grupy, typ aktywności przeciętnej społecznej w poszczególnych dziedzinach życia, mechanizm życia społecznego i kres ku któremu ono ewoluuje – katolicka harmonia socjalna. Kolejność ogniw ciągu reformistycznego jest wręcz odmienna. Pierwsze ogniwo ciągu reformistycznego, jego punkt wyjścia, rozpoczyna się tam, gdzie się kończy ostatnie ogniwo ciągu harmonicznego.

Możemy tu podkreślić drugi moment niezmiernej wagi: ciąg reformistyczny zaczynając się od ostatniego ogniwa ciągu harmonicznego, rozwija się w kierunku wręcz przeciwnym, przeciwbieżnym. Usiłuje zreformować do gruntu ogniwa ciągu harmonicznego, przeobrażając go według swej wizji i pracę rozpoczyna od jego końca. Na miejscu (4) „katolickiej harmonii socjalnej” stawia swoją wizję „apriorycznych postulatów antynożycowych”, tj. koniecznych potrzeb państwowych, gruntownie odmieniających kształt życia polskiego, wyrosłego z ciągu harmonicznego. Ażeby owe postulaty antynożycowe ziścić, musi przystąpić do przebudowy (3) „mechanizmu życia społecznego narodu”, poprzez objęcie jego „systemem korekcyjnym”, a w dalszej konsekwencji, zastanowić się nad koniecznością zmian w (2) „typie aktywności życiowej przeciętnej społecznej”. Do punktu 1. - zasad polskiej ideologii grupy z zasady nie sięga. (patrz artykuł w 2-im nrze „Zadrugi” pt. „fikcje błędów i wad”).

Trzecim momentem zjawiającym się nieubłaganie, jest konieczność pokonania oporu stwarzanego przez rzeczywistość wyrosłą z pnia ciągu harmonicznego. Ciąg reformistyczny poprzez „system korekcyjny” będzie musiał łamać i zmieniać dotychczasowe łożyska, walczyć z ciągiem harmonicznym w całym obszarze swych zasięgów.

Uogólniając, możemy powiedzieć co następuje: ciąg harmoniczny i ciąg reformistyczny spoczywają na tym samym podłożu, lecz zakotwiczone są w punktach przeciwstawnych; to co dla jednego jest punktem wyjścia, jest dla drugiego etapem końcowym i na odwrót. Ponieważ akcja rozpoczyna się na przeciwległych punktach tej samej linii, jest ona z konieczności przeciwbieżna; w każdej chwili i w każdym punkcie sobie się przeciwstawia. Aktywności, przebiegające przez oba ciągi skazane są na permanentne ścieranie się ze sobą.

IDEOLOGIA PAŃSTWOWA”

Wniosek decydujący wyciągnąć już łatwo. Motor i drogowskaz postępowania w życiu przeciętnej społecznej, zawarty w polskiej ideologii grupy, wyznacza wszystkie dalsze etapy rozwojowe, które z konieczności zamknąć się muszą w ciągu harmonicznym. Natomiast system społecznego oddziaływania wyrosły z „odruchu spłoszonej błogości” stworzy ciąg reformistyczny. Ich przeciwbieżność znaleźć musi swój wykładnik w obiektywnym konflikcie jeśli chodzi o stosunki w mechanizmie życia zbiorowego narodu i w konflikcie natury subiektywno-ideologicznej jeśli się tyczy podmiotów działających.

Centrum nerwowe ciągu harmonicznego mieści się w typie kulturalnym, w duszy zbiorowej narodu (ideologia grupy) i jako takie nosi charakter przede wszystkim ideologiczny, gdy natomiast centrum nerwowe ciągu reformistycznego, tkwiące korzeniami w wizji „postulatów antynożycowych” i systemu środków realizacji, tj. aparatu państwowego określić się da przewagą momentu działania, realizacji. Aparat państwowy jako szkielet ciągu reformistycznego, przeciwstawia się systemowi ideowemu, światopoglądowemu, leżącemu u podstaw ciągu harmonicznego. W ten sposób następuje wydzielanie się ciągu reformistycznego. W ten sposób następuje wydzielanie się ciągu reformistycznego i wykrystalizowanie się przesłanek „ideologii państwowej".

O ile w ciągu harmonicznym na czoło wysuwają się momenty natury moralnej, ideowej sumienia, sprawiedliwości, to ciąg reformistyczny akcentuje działanie, realizację, „czyn państwowotwórczy”, przeciwstawianie się ideologii, lub zgoła jej lekceważenie.

Stykamy się tu z niezmiernie ciekawym zjawiskiem. Zdajemy sobie sprawę z tego w jaki sposób powstaje ciąg harmoniczny, jako nadbudowa nad polską ideologią grupy. Skąd jednak czerpie swoją moc ciąg reformistyczny? Szeregi jego powstają z tych samych „przeciętnych społecznych” o tej samej ideologii grupy, w umysłach, w których zjawia się dodatkowy impuls – odruch spłoszonej błogości. Natężenie odruchu spłoszonej błogości sprawia, iż pod jego naciskiem odbywa się różnicowanie na tych, którzy zostają w ramach ciągu harmonicznego i na tych, którzy wzgardziwszy przejściową „ideologią”, stwierdzają konieczność natychmiastowego „czynu”, choćby nawet doraźnie z tą ideologią sprzecznego. Linia graniczna obu ciągów przechodzi przez głowy milionów Polaków w sposób fantastycznie zygzakowaty. Prawie wszystkie ruchy ideowo-polityczne Polski współczesnej znajdują się w ramach ciągu harmonicznego. „Ideologia państwowa” porywa jednostki z tych ruchów poprzez sugestionowanie „koniecznościami państwowymi”, postulatami antynożycowymi i przesunięcie linii granicznej ciągów w umysłach poszczególnych jednostek. Walki polityczne systemu pojmowanego z tzw. opozycją na tym właśnie polegają. Na tym polegają zarzuty „partyjniactwa” z jednej strony i „bezideowości” z drugiej.

UZEWNĘTRZNIANIE SIĘ PRZECIWBIEŻNOŚCI CIĄGÓW

Stwierdziwszy istnienie głębokiej przeciwbieżności ciągów, zygzakowatość i płynność linii podziału przechodzącej przez głowy milionów „przeciętnych społecznych”, możemy zrozumieć przyczyny rozproszkowania ideowo-politycznego w Polsce współczesnej, niezdolność do tzw. konsolidacji. Z braku miejsca nie możemy tej sprawy omawiać szerzej; odkładamy więc ją do dalszych numerów. Zaznaczymy tylko, iż konsolidacja mogłaby się odbyć w szrankach jednego lub drugiego ciągu. W wypadku zwycięstwa koncepcji ciągu harmonicznego, konsolidacja oznaczałaby przyśpieszoną realizację ideału utraconego w epoce saskiej z wariantem prawicowym lub lewicowym; - przy konsolidacji w ramach ciągu reformistycznego mielibyśmy z konieczności zniekształcenie całej nadbudowy społecznej, którą stworzył ciąg harmoniczny w okresie stuleci, pokrzywdzenie tego wszystkiego co w oczach „przeciętnej społecznej” jest „słuszne”, „etyczne”, „zgodne z ideałami narodowymi”.

W przeciwbieżności obu ciągów tkwią źródła niezliczonych konfliktów. Mówiłem już o tym, iż ciąg reformistyczny ma swój środek ciężkości w działaniu tj. w takim sposobie użycia posiadanych na terytorium państwa zasobów, który pozwoliłby zrealizować postulaty antynożycowe. Tak więc cechą ciągu reformistycznego będzie przerost momentu „czynu” i taktyki. Tu dochodzimy do źródeł zarzutów „bezideowości” apoteozy czynu, haseł takich, jak „mniej ideologii, więcej motoryzacji” itp. Przeciwbieżność w dziedzinie psychicznej wyrazi się odczuciem pokrzywdzenia wartości moralnych. Ostatnio jedno z pism wyraziło się, iż w Polsce 90% ludności pragnie najgoręcej „sprawiedliwości”. Oznacza to stopień oddziaływania „systemu korekcyjnego”, który tknął swoim rylcem niezliczone przebiegi procesów życiowych ciągu harmonicznego. Poprawki te „przeciętna społeczna” przyjmuje, jako godzące w „słuszność” i „prawdę”. Analogicznie jest z życiem politycznym, gospodarczym i kulturalnym. W sferze kultury przyjęło to obrót komiczny. Z chwilą, gdy pewne koła tkwiące w ciągu reformistycznym, w trakcie swych zainteresowań kulturalnych próbowały zrekonstruować swój światopogląd i jego fundamenty, ze zdumieniem stwierdziły, iż w niczym się nie różnią od zasad polskiej ideologii grupy, na której znów wznosi się, w antagonizmie znajdujący się ciąg harmoniczny. Z tego stwierdzenia wyrosły próby pogodzenia obu ciągów (ozon), które oczywiście musiały być bezowocne, gdyż polegały na przeoczeniu tego co stanowi o istotnej różnicy. Przeciwległość punktów wyjścia obu ciągów, ich przeciwbieżność i permanentne ścieranie się wynikłe z woli narzucenia niezliczonym procesom życiowym ciągu harmonicznego bardziej wytężonego rytmu – nie może być przeskoczona.

 
System pomajowy

W poprzedniej części artykułu wyłożyliśmy ogólne zasady „ideologii państwowej”. Z kolei łatwo nam będzie w ich świetle rozpatrzeć fragment naszej najnowszej historii tzw. stosunki pomajowe od roku 1926 r. Istota tego okresu kryje się za gęstą zasłoną drugorzędnych, choć może barwnych, zdarzeń. Tylko opanowawszy myślowo mechanizm naszej historii lat 1600 – 1950, jesteśmy zdolni pojąć istotę tego co się dzieje w Polsce od 1926 roku. Ponieważ na łamach „Zadrugi” wyłożyliśmy tylko część ogólnej teorii rozwoju wewnętrznego Polski w czasokresie 1600-1950, więc też możemy na razie, wyjaśnić stosunki po roku 1926, tylko w pewnym aspekcie.

POLSKA W LATACH 1918-1926.

Odzyskując straconą niepodległość polityczną w r. 1918 posiadaliśmy jako naród pewien zdecydowany profil. Działanie mechanizmu polskiej ideologii grupy sprawiało, iż typ „przeciętnej społecznej” był duchowo określony. System religijny poprzez instytucję kościoła (Powszechnego Związku Religijnego z siedzibą w Rzymie) dopadł każdego przychodzącego na świat Polaka i urabiał od kolebki jego postawy wobec bytu. Miał w swym niepodzielnym władaniu system wychowawczy i idee ogólne. Od przełomu w końcu XVI w. naród polski, a raczej Wielka Parafia Polska wytworzyła tylko jedną ideę ogólną; ideę wolności, personalizmu, wykwitającą z ducha katolicyzmu. Jeden z najbardziej dynamicznych motorów nowoczesnych dziejów – świadomość narodowa nie uniknęła tegoż losu. Świadomość narodowa polska, to nic innego jak tylko świadomość grupowa terytorialnego związku religijnego, spełniającego zadania zlecone przez centralę; kulminuje ona w wyobrażeniu Polski jako „przedmurza chrześcijaństwa”. To samo z dziedziną języka, literatury, sztuki i filozofii i nauki. Piszemy się więc bez zastrzeżeń na twierdzenie, iż polskość i katolicyzm są to rzeczy identyczne.

Gdy jednostka od wewnątrz w ten sposób urobiona, koleją rzeczy, próbuje następnie uporządkować świat zewnętrzny w ten sposób, by harmonizował do zorganizowanej duszy zbiorowej, czyli polskiej ideologii grupy. Spełnienie tego zadania dało nam epokę saską. W roku 1918 miliony Polaków próbują urządzić rzeczywistość polską według swych najgłębszych skłonności: przystępują więc do budowy form życia politycznego i gospodarczego. Innymi słowy, moglibyśmy to określić w sposób następujący: ciąg harmoniczny w czasie niewoli zredukowany do sfery życia duchowego (kościół, system wychowawczy, idee ogólne, świadomość narodowa, literatura, język, filozofia „narodowa”, sztuka i nauka), dąży do skompletowania swoich brakujących ogniw w świecie zewnętrznym, tj. w polityce i gospodarstwie.

Przypomnieć tu musimy artykuł Banasiaka z poprzedniego numeru „Zadrugi” pt. „Wiek XIX w dziejach Polski”. Udowadnia się tam, iż w tych dwóch sferach życia (polityka i gospodarstwo) panowały obce wpływy, które w sposób mechaniczny, dokonały zniekształceń w aparacie duchowym „przeciętnej społecznej”, dając w wyniku nową odmianę personalizmu; cechą tego personalizmu była pewna laicyzacja, lewicowość i konsumpcyjność, ogólniej – lewy personalizm. Oprócz tego „wiek XIX” dał nam poważny zastrzyk sił żywotnych w postaci poważnego dorobku gospodarczego, aparatury wytwórczej i wyzwolenia się lawiny demograficznej która przez stulecia spoczywała w martwym punkcie.

W tej konstelacji rozpoczął urzeczywistniać się ciąg harmoniczny w swych dwóch wariantach – prawym i lewym. Omówienia tej kwestii dokonał Piotr Zimnicki na innym miejscu. Możemy więc tylko podkreślić prawidłowość w ciążeniu do katolickiej harmonii socjalnej, wyzwoloną w Polsce od 1918 r. Zdawało się niektórym umysłom, iż odżyły dawne „błędy”, gdy w rzeczywistości odbywał się całkiem normalny rozwój, zdeterminowany przez motor duchowy, umiejscowiony w duszy zbiorowej narodu, w „przeciętnej społecznej”. Ponieważ sam mechanizm tego rozwoju nie mógł być dostrzeżony (art. „Fikcje błędów i wad” w 2 nr „Zadrugi” z r. 1937), przerażenie budziły tylko zewnętrzne jego objawy, a raczej skutki końcowe, dające się zaobserwować zmysłami, wymierzyć na skali wielkości materialnych. Były to etapy ciążenia do katolickiej harmonii socjalnej przyjmujące postać anarchii, sejmokracji, partyjniactwa, warcholstwa, personalizmu, upadku gospodarstwa itp.

Rozgardiasz lat 1918-26 był spotęgowany konstelacją warunków zastanych w 1918 roku: 1) przeludnieniem kraju wywołanym lawiną demograficzną, zbudzoną w „prosperity” niewoli XIX w., 2) ścieraniem się prawego i lewego personalizmu, 3) istnieniem oaz wysokiego poziomu produkcyjnego. Elementy powyższe z chwilą rozpoczęcia działania ciągu harmonicznego (tj. degradacji) ogromnie wzmogły powikłania, dzięki czemu prawidłowość procesów i ich analogia do epoki poprzedzającej czasy saskie uległa przysłonięciu.

W ciągu tych kilku lat, życie polskie z wielką szybkością odrzucało formy, w których znajdowało się w czasie niewoli. Personalizm w swej lewej i prawej postaci raptownie realizował formy życia społeczno-politycznego według swego wewnętrznego wzorca. Prąd ten idący z dołu organizował się na prawej stronie w ugrupowaniach katolicko-narodowych z endecją na czele i na lewicy w partiach radykalnych z P.P.S., „Wyzwoleniem” i innymi. Znamy krytykę tych form politycznych z partyjniactwem, sejmokracją itd. Analogicznie w gospodarstwie. Odpadły w znacznym stopniu te czynniki, które pomyślność gospodarstwa Królestwa Kongresowego i zaboru pruskiego stworzyły. Okazało się, iż oazy wysokiego poziomu produkcyjnego (ciężki przemysł, przetwórczy) są bardzo słabo związane z podłożem polskim, są czymś obcym. Nie ukazywała się żadna tendencja, która wskazywałaby, iż gospodarstwo narodowe rozwija się w kierunku stopniowego zasymilowania, wchłonięcia oaz wysokiego poziomu produkcyjnego. Rynek wewnętrzny nie zdradzał jakichś gwałtownych tendencji rozwojowych co świadczyło o tym, iż miliony podmiotów gospodarczych pracują niezmiennie w dawnych tradycyjnych łożyskach, bez chęci torowania nowych dróg, co z zasady stanowi o postępie gospodarstwa społecznego. Ujawniała się raczej prymitywizacja, tak dogadzająca „woli minimum egzystencji” milionów Polaków i powolna grawitacja do bieguna tomistycznego.

FORMOWANIE SIĘ CIĄGU REFORMISTYCZNEGO.

Każdy umysł zdolny do objęcia całości stosunków polskiego życia zbiorowego odczuwać musiał troskę. Postawa „odruchu spłoszonej błogości” stawała się wspólna czołowym jednostkom wszystkich ugrupowań polityczno-ideowych sprzed roku 1926. Widmo „nożyc potencjałów zewnętrznych” budziło te same skojarzenia u przywódców „Wyzwolenia”, działacza P.P.S., „Piasta”, Endecji, N.P.R-u.

Im bardziej komplikowały się stosunki po 1918 r. tym bardziej rosło natężenie „odruchu spłoszonej błogości” w ramach ugrupowań ideowo-politycznych ciągu harmonicznego. Stopniowo dojrzewał w umysłach poszczególnych jednostek „ciąg reformistyczny”, na razie jako postawa duchowa, Stawała się ona coraz powszechniejsza.

Oprócz powszechności „odruchu spłoszonej błogości” istniała inna jego cecha, polegająca na tym, iż teorie tłumaczące proces degradacji Polski lub „przyczyny upadku” miały wspólny mianownik. Jak wiemy, polska ideologia grupy trwająca dzięki mechanizmowi przekazywania treści tradycyjnych (kościół, system wychowawczy, idee, świadomość narodowa, język, literatura, sztuka) miała swój ośrodek w sferze duchowej. Przeciętna społeczna, ukształtowana przez owe treści tradycyjne, traktować je musiała jako „własne”, absolutne i najlepsze, nie mogła zatem ustosunkować się do nich w sposób krytyczny. Były dla niej przedmiotem dumy. Dzięki temu nie mogła się zrodzić świętokradcza myśl, iż przyczyny degradacji Polski tkwią w tym co wyznacza osobowość duchową narodu, w jego najwyższych ideałach. Zagadnienie powyższe rozpatrywaliśmy gdzie indziej.

Miało to olbrzymie skutki dla nauki historii. Skoro istotny motor degradacji pozostał w sferze „tabu”, myśl badawcza zejść musiał na bezdroża szukania „błędu”. W ciągu 150 lat ustalił się więc „naukowo” udowodniony pogląd, iż przyczyn upadku Polski szukać należy w degeneracji ustroju politycznego. Właśnie ten skaleczony pogląd na istotę dziejów Polski, stał się platformą myślową, na której bazować się rozpoczął dojrzewający w poszczególnych umysłach „ciąg reformistyczny”. Wokół tej fikcji grupowały się jednostki, z ładunkiem „odruchu spłoszonej błogości”.

Ciąg harmoniczny od r. 1918 był zróżnicowany na lewicę i prawicę. Przedział pomiędzy nimi sprawił, iż kumulacja jednostek z odruchem spłoszonej błogości odbywała się równolegle na obu biegunach, pomimo opisanej wyżej wspólnego charakteru.

W szeregach poszczególnych partii politycznych znajdujemy przed rokiem 1926 ciągle rosnąca liczbę jednostek, przeświadczonych o konieczności „naprawy Rzeczpospolitej”. Usiłują one oddziaływać na programy swych stronnictw w ten sposób, by zostały uwzględnione punkty główne ogólnej teorii „naprawy ustroju”. Ruch ten odbywa się równolegle we wszystkich większych partiach politycznych. W łonie endecji i jej przybudówek zaznacza się to poprzez wzmożone sugestionowanie się wzorami faszyzmu włoskiego, na lewicy zaś podobny proces odbywa się pod innymi hasłami. Mechanizm tego procesu opisywaliśmy w pierwszej części artykułu w poprzednim numerze „Zadrugi”.

ZWYCIĘSTWO CIĄGU REFORMISTYCZNEGO.

Istniały liczne dane, by można było snuć przewidywania, iż ciąg reformistyczny jako postawa duchowa, będzie przez dalsze dziesięciolecia gnieździł się w zakamarkach ciągu harmonicznego, na próżno usiłując dojść do głosu. Stało się inaczej. Zdecydował o tym czynnik nie dający się ująć w ramy przewidywań teoretycznych: wybitna jednostka. Tą wybitną postacią która przesunęła rygle historii jest Józef Piłsudski. Ciąg reformistyczny miał w nim swojego najwybitniejszego przedstawiciela. Rola J. Piłsudskiego polega na tym, iż elementom ciągu reformistycznego duszącym się w opłotkach ciągu harmonicznego, otworzył drogę do pełnego przejawienia swych możliwości. W jednym z poprzednich numerów „Zadrugi” była mowa o periodycznie powtarzających się eksplozjach stłumionych przez panujący system duchowy (ideologię grupy) aktywności narodu. Ostatnia taką eksplozją były lata rewolucyjnych zamieszek 1904-5. Katolicka harmonia socjalna była w tym czasie tak mocno roztrawiona przez obce życie (kapitalizm, zachodnie systemy światopoglądowe), że najaktywniejsze elementy narodu znajdowały się na zewnątrz jej zasięgów. Była to akcja Piłsudskiego w ramach PPS. Nic więc dziwnego, że najaktywniejsze elementy tego pokolenia znajdowały się w szeregach lewicy, będąc jednocześnie przodownikami „ciągu reformistycznego”. Jak już o tym mówiłem wyżej, proces recydywy saskiej w latach 1918-26, ogromnie zaognił stosunki w kraju. Chylenie się ku upadkowi oaz wysokiego poziomu produkcyjnego, pauperyzacja, bezrobocie, lawina duszącego się na wsi ludu, sprawiały, iż rosło napięcie wewnątrz ciągu harmonicznego, zróżnicowanego na obozy lewego i prawego personalizmu. Były to antagonizmy zastarzałe. Piłsudski korzystając ze swych wpływów na lewicy, postanawia ten antagonizm wykorzystać. Dokonując zamachu wojskowego, jednocześnie rzuca lewicę przeciw prawicy. W dniach majowych lewica jest przekonana, iż zwyciężyła obóz reakcji wspierając Piłsudskiego. Przypomnieć można akcję PPS i po jej komendą stojące związki zawodowe, szczególniej kolejarzy, którzy tak zaważyli na przebiegu wypadków majowych w r. 1926. Dojście Piłsudskiego do rządów oznaczało opanowanie przez elementy „ciągu reformistycznego” decydującej dźwigni – aparatu państwowego. Wkrótce po tym nastąpiło rozczarowanie lewicy polskiej. Następna faza rozwoju polega na koncentracji elementów „ciągu reformistycznego” wokół zasadniczej swej dźwigni – państwa. Wizja „koniecznych potrzeb państwa” (aprioryczne postulaty antynożycowe) które muszą być spełnione, rysuje się jako luźny zbiór problemów, ze sobą nie powiązanych. Przeciwstawić im można tylko zasoby i możliwości znajdujące się w Polsce. Dysponowanie tylko możliwościami, sposób użycia, zależy od dźwigni, którą jest sprawny aparat państwowy. Ażeby aparat państwowy był sprawny musi mieć solidne zaplecze w społeczeństwie. Do kogo więc można apelować? Do tych, którzy są duchowo związani z „ciągiem reformistycznym”. W danej chwili tkwią oni we wszystkich partiach. Trzeba ich stamtąd wyciągnąć, skupić w jeden hufiec. Tak powstaje koncepcja Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem.

ETAPY ROZWOJOWE CIĄGU REFORMISTYCZNEGO.

Ponieważ polska nauka historii ustaliła pogląd, iż przyczyna upadku państwa mieści się w osłabieniu władzy państwowej i zaniku rządu, działania reformistyczne od r. 1926 są przede wszystkim skierowane na reformę ustroju politycznego. Leżą przede mną wynurzenia jednego z profesorów z r. 1929, udowadniającego, iż wzmocnienie władzy prezydenta, zapewniające ciągłość rządów, uporządkowanie wzajemnego stosunku izb ustawodawczych na modłę Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej wywołać musi w Polsce tempo rozwoju gospodarczego też podobne do tempa amerykańskiego.

Ażeby tę reformę utrwalić mobilizuje się elementy „ciągu reformistycznego” w szeregach B.B.W.R. Ściąga się je ze wszystkich partii politycznych. Towarzyszą temu niezliczone rozłamy, secesje, tak, że po paru latach mamy z jednej strony elementy ciągu reformistycznego w czystej, chemicznej postaci, z drugiej zaś ciąg harmoniczny, wyczyszczony z jednostek o silniejszym ładunku „odruchu spłoszonej błogości”, a tym samym z większą pewnością ewoluującego według swych wewnętrznych praw. Rychło okazać się musiało, iż sprawny rząd nie jest tą dźwignią, która miała wystarczyć do realizacji „ogólnych potrzeb państwa”.

Pomimo koncentracji władzy i ciągłości rządu, spodziewany rozwój w dziedzinie i kultury nie następował. Nie tylko nie następował rozwój w „tempie amerykańskim” ale z roku na rok stwierdzano stałe cofanie się Polski w rodzinie narodów cywilizowanych. Pomimo iż w ciągu harmonicznym zrobiono wyrwę, wyłączywszy zeń aparat państwowy, nie zahamowało to jego ogólnej ewolucji ku katolickiej harmonii socjalnej. Zachodziła więc konieczność, narzucana przez bieg życia, sięgać w głąb procesów gospodarczych i kulturalnych, by „wadliwości” prostować.

Interwencjonizm państwowy szybko ogarnia gospodarstwo, próbuje przeciwstawić się tendencjom, które ono żywiołowo okazuje. Toż samo w innych dziedzinach. Wtłaczając jakiś przebieg życia w uplanowane łożysko, staje się przed koniecznością poprawienia ogniwa poprzedzającego i tak coraz dalej w głąb. Umysł praktyków w końcu gubi się w tych wertepach skomplikowanych związków. Nie może być dostrzeżona ta najprostsza , iż polityka państwa, w dziedzinie gospodarstwa i kultury, może ułatwić przebiegi, usunąć przeszkody przed prądem życia, lecz nie jest zdolna tego prądu stworzyć. Młyn wodny może być zaopatrzony w najlepsze turbiny i urządzenia, pozwalające na najlepsze wyzyskanie strumienia płynącego potoku wody, nie potrafią one jednak zastąpić całkowicie siły tego potoku. Nawet najlepsze spożytkowanie możliwości tkwiących w ciągu harmonicznym nie pozwoli nam zamknąć „nożyc potencjałów zewnętrznych”. Do takiego wniosku nieprędko się u nas dojdzie. O ile pierwszym etapem ciągu reformistycznego było usprawnienie aparatu państwowego, to drugi polegał na ogarnianiu coraz dalszych ogniw ciągu harmonicznego i usuwanie z nich „błędu” poprzez odpowiednie korygowanie. Odbiło się to na wszystkich działaniach, a ze szczególną wyrazistością w gospodarstwie. Wykraczając poza ramy tematu, możemy przewidywać etap, który nastąpi w przyszłości. Ponieważ dotychczasowe zasięgi w ciąg harmoniczny nie skorygowały jego przebiegów tak by nastąpiło jakieś wyraźniejsze uaktywnienie życia polskiego, praktyczny umysł dojdzie do wniosku, iż stało się to tylko dlatego, że nie ujęto całego życia w ramy systemu; ogniwa które dziś jeszcze nie są korygowane przez „system korekcyjny” są przyczyną niepowodzenia całości. Etap ku któremu zdążamy, wiąże się z wizją „systemu korekcyjnego, który obejmie całość życia narodowego, w jakiś ogromny plan; nazwać by go można było „planizmem”.

Ciąg reformistyczny, posługując się aparatem państwowym, musi pokonywać opór stawiany przez rzeczywistość wyrosłą z ciągu harmonicznego, musi łamać opór postaw personalistycznych, zorganizowanych w partie polityczne, dokonywać przesunięć w równowadze społeczno-gospodarczej itd. Koniecznym się staje posiadanie bazy społecznej, służącej jako rezerwuar sił dla dokonywania poszczególnych zadań państwowych. W momencie znajdowania się na pierwszym etapie, tj., gdy tworzono podstawy systemu politycznego w latach 1928-1930 ramieniem społecznym ciągu reformistycznego był B.B.W.R. Dla istnienia systemu sprawnych rządów, ciągłości linii politycznej, oparcie to było wystarczające. Hasło współpracy z rządem, niezbyt szeroko pojmowanej, przyciągało ludzi w których ludzi istniał „odruch spłoszonej błogości”. Natężenie jego nie potrzebowało być wielkie. Dzięki temu tkwiąc w ciągu harmonicznym przeważająca częścią swej istoty, jednostka mogła bez większych konfliktów wewnętrznych należeć do B.B.W.R. Czyli ciągu reformistycznego. Konflikty zaczęły występować dopiero wówczas gdy ciąg reformistyczny zaczął coraz bardziej ogarniać i korygować sferę życia zamkniętą w ciągu harmonicznym. Wówczas B.B.W.R. Okazało się niewystarczające. Należało więc stworzyć platformę n której skupią się jednostki o wyższym natężeniu „poczucia państwowego” o wyższym natężeniu „odruchu spłoszonej błogości”. Jesteśmy tu w punkcie najognistszych bojów pomiędzy ciągiem harmonicznym i reformistycznym. Poszerzenie tej platformy odbyć się mogło tylko poprzez głębokie przesunięcia w umysłowości jednostek. Rychło okazało się, iż opór psychiczny stawiany przez ciąg harmoniczny żyjący pod postacią wyobrażeń w umyśle „przeciętnej społecznej” był zbyt wielki. Ustabilizowało to granice obu ciągów przechodzącą przez społeczeństwo polskie, stwarzając równowagę równoznaczną z marazmem. Reżym sanacyjny w pewnej chwili próbował naruszyć tę równowagę w ten sposób, iż chciał połączyć oba ciągi, nie dostrzegając, iż zadanie to zawiera wewnętrzną sprzeczność. Koncepcja „ozonu” wynikała ze stwierdzenia następującej głębokiej sprzeczności: postawa „odruchu spłoszonej błogości” jako tworzywo duchowe ciągu reformistycznego, została wyeksploatowana tak dalece, iż o pozyskaniu znaczniejszej ilości ludzi tj. wyrwania ich z ram ciągu harmonicznego nie było mowy. Rozbudowa oparcia w społeczeństwie na tej drodze była wysoce utrudniona. Z drugiej strony zakres zadań jakie stanęły przed reżymem uległ ogromnemu rozszerzeniu; przystąpiono do następnego, nieuniknionego etapu, polegającego na korygowaniu coraz dalszych ogniw ciągu harmonicznego.

Możemy to zilustrować drobnym przykładem: ażeby utrzymać przy życiu upadające oazy wysokiego poziomu produkcyjnego (przemysł) należało zapewnić im rentowność, oznaczało to przerzucenie ich ciężaru w dół, za pomocą systemu kartelowego, podatkowego, kredytowego; ostatecznie ciężar ten spoczął na barkach wsi i jej ludności. Pogłębiło to pauperyzację wsi i bez tego już wielką. Skutek tego uwidacznia się w niepokojach, zagrażających ładowi społecznemu. Pociąga to za sobą dalsze konsekwencje polityczne itd. i itd.

Należało więc zdobyć nowe siły dla rozwiązania tych trudności. Próbowano ominąć tę sprzeczność poprzez połączenie obu ciągów tj. kurs na prawicę. Powstawała złuda, iż Polska wkracza na tory „totalizmu”. Było to wielkie nieporozumienie. Istotą „totalizmu” jest głęboki, idący od dołów prąd duchowy, niosący ze sobą wielkie aktywności, ogromne świeże energie. U podstaw jego leży nowy ideał moralny, zasadniczo przeciwstawny istniejącemu; z tej przeciwstawności wytryska wola zniszczenia rzeczywistości społecznej, istniejącej i urzeczywistnienia własnej wizji imperialnej. Stąd wynika gwałtowne napięcie antagonizmu w stosunku do odwiecznie panującego typu cywilizacji (rewolucyjność komunizmu, hitleryzmu).

Totalizm pojmowany jako omnipotencja państwa jest tylko fragmentem, polegającym na brutalnym zniszczeniu oporów stawianych przez poprzedzający typ cywilizacji (choćby w przeżytkach dawnej świadomości), oczyszczaniem drogi dla nowego życia. Jakże komiczne wydać się musi widowisko, które oglądamy – ciąg harmoniczny w swej prawej katolickiej postaci, traktowany jako rewolucyjny typ moralny, dążący do realizacji swej oryginalnej wizji – recydywy saskiej. A jednak tej złudzie ulegano u nas powszechnie. Ani ciąg harmoniczny ani reformistyczny nie reprezentują odmiennych typów kulturalnych, ani zadatków nowej, rewolucyjnej moralności, na której miałby być wzniesiony gmach jakiejś nowej cywilizacji. Motorem jednego jest chęć powrotu do straconego ideału epoki saskiej, nazywając to często bardzo szumnie, drugiego – odruch spłoszonej błogości. Przyszłość rysuje się jako nieustanne wahanie się pomiędzy sugestionowaniem „pracy dla realizacji koniecznych potrzeb państwowych”, a projektami połączenia z ciągiem harmonicznym w lewej lub prawej postaci. Ewolucja ciągu reformistycznego w kierunku ujęcia całego życia społecznego w ramy „systemu korekcyjnego”, „planizmem”, stwarza przesłanki do pewnego zbliżenia się ku lewej gałęzi ciągu harmonicznego. Jest to kwestia bliskiej przyszłości.

 
Wróć do spisu treści